Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą event. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 maja 2018

Coś zdarza się dwa razy. Gladius - Edycja 2018. Wywiad z Maciejem Drążkiewiczem, współorganizatorem konwentu.





   Minął już ponad rok, odkąd dowiedziałem się po raz pierwszy o konwencie "Gladius". Ależ się wtedy podjarałem! Dopiero co wszedłem na poważnie w bardziej niszowe systemy, a tu ktoś organizuje imprezę właśnie na ten temat! I to w dodatku w mieście, w którym mieszkam, i za darmo! To się nazywa mieć szczęście!

     Od razu wkręciłem się mocno. Impreza była okazją nie tylko do poznania nowych gier, ale też pokazania własnych figurkowych fascynacji. I te trzy dni minęły mi jak z bicza strzelił. A mimo to zakończyłem imprezę z uczuciem niedosytu. Okazało się, że pilnowanie własnego stolika i pokazywanie chętnym "Hail Caesar" oraz "Dragon Rampant" jest jednak dość absorbujące... Ale tak czy inaczej byłem bardzo zadowolony, czym nie omieszkałem opowiedzieć tutaj.

Bardzo odpowiadała mi formuła konwentu. Spotkanie fanów z fanami, nastawione na wymianę doświadczeń i zajawek. Oczywiście były i stoiska firmowe, ale nawet one zostały wsparte przez wolontariuszy, nakręconych na systemy danego producenta. Mówię tu o Warlord Games. Inne przedsiębiorstwa growe wystawiły jeszcze mocniejszą reprezentację: autorów zasad, wydawców... Czasami była to jedna i ta sama osoba ;)

Co dwa gladiusy to nie jeden!


  Od momentu, w którym tylko dowiedziałem się o imprezie, zapragnąłem wspierać ją na miarę swych skromnych blogowych możliwości. Uważam że takie spotkania są również potrzebne. Pieniądze i firmy są ważne w figurkowej branży, ale pasja też! Warto wyjść więc do ludzi, poznać inne środowiska, grające w inne systemy. Popróbować innych mechanik i innych skal. Dlatego też rok temu zasięgnąłem wiedzy o konwencie u źródła. Rozmawiałem z Maćkiem Drążkiewiczem, który opowiedział o planach i idei konwentu. 

   Po pierwszej edycji założenia imprezy się zostały na nowo przemyślane, dostosowywano je do realiów i możliwości. Dlatego i tym razem napisałem do Maćka, a on znów opowiedział o tym, jakiego rodzaju event szykuje, czego można oczekiwać od Gladiusa 2018. Zapraszam więc do lektury:

niedziela, 6 maja 2018

A może byśmy tak za tydzień wpadli do Wilanowa?



   Koniec weekendu to najlepszy czas, by zacząć planować kolejny. Jaki powinien być idealny dzień wolny fana gier bitewnych i planszowych? Dobrze byłoby pójść na spacer, zwiedzić jakieś ładne miejsce, może do tego zabytek? Skorzystać z pięknej pogody, zjeść coś smacznego, poszerzyć wiedzę, spędzić czas z rodziną... No i oczywiście poznać jakąś nową grę. Czy to wszystko w ogóle można osiągnąć w ciągu jednego dnia? 

Tak, jeśli ten dzień to 12 lub 13 maja 2018 roku, a wy akurat będziecie w Warszawie. W tym terminie bowiem odbywają się VI Międzynarodowe Mistrzostwa  "Ogniem i Mieczem". Sam turniej to typowa impreza dla fanów jednego systemu. Jeśli czytasz niniejszy tekst, istnieją dwie ewentualności. Albo jesteś wkręcony w ten właśnie system i już od kilku miesięcy szlifujesz rozpiski i taktyki, by zdobyć mistrzowską buławę - albo (na co szansa jest znacznie większa) też przynależysz do rzeszy miłośników gier bez prądu i nudzisz się w ostatnią niedzielę długiego weekendu. To właśnie dla tej drugiej grupy dziś piszę.

    Nie ma co przekonywać przekonywanych. Kto miał zamiar skorzystać z głównego punktu imprezy - czyli turnieju - na pewno zgłosił już swój udział i dopełnił wszystkich formalności aplikacyjnych. A gdy nadejdzie czas, spędzi prawie dwa dni na przesuwaniu miniaturowych pancernych czy spahisów. Przez to może nie mieć czasu na skorzystanie z innych, bardzo atrakcyjnych możliwości, które oferuje ta impreza. Natomiast, jeśli odwiedzicie mistrzostwa jako kibice/widzowie, możecie nacieszyć się podczas nich zupełnie innymi rzeczami, niż "Ogniem i Mieczem". 

Pięć powodów niezwiązanych z "Ogniem i Mieczem", dla których warto przyjść na mistrzostwa "Ogniem i Mieczem". 

czwartek, 26 kwietnia 2018

Wielka ofensywa malutkich wojsk. Relacja z Comic Conu Kwiecień 2018

   
   Od kiedy pod Warszawą zaczął odbywać się Comic Con, nie opuściłem żadnej z edycji. To znakomita impreza dla rodzin z dziećmi, jeśli tylko rodzice i potomstwo są choć minimalnie wkręceni w klimat baaardzo szeroko rozumianego gaming'u i fantastyki. Czegóż tam nie ma? Seriale, rekonstrukcje historyczne, gry fabularne czy spotkania z drugoplanowymi aktorami ze znanych (?) seriali to oczywista oczywistość. W tym roku dostrzegłem nawet stoisko ze skarpetkami i odzieżą dla niemowląt. 
  A zatem odwiedzałbym tą imprezę i tak, ale od listopadowej edycji pojawił się punkt programu szczególnie interesujący: blok gier bitewnych zwany "Bitewnym Comic Conem". Jak już mogliście przeczytać, pod tym względem event wypalił znakomicie. Prezentowano wówczas kilkanaście różnych systemów. Były bardzo zróżnicowane pod względem zasad, klimatu ilości i skali modeli. Każdy potencjalnie zainteresowany mógł znaleźć coś dla siebie. A w dodatku obok działało stoisko, na którym można było od razu przystąpić do zakupów. A potem siąść do stolika, gdzie profesjonaliści wspierali pierwsze próby malarskie świeżo upieczonych fanów. Uwzględniając fakt, że rzecz była elementem kolosalnej imprezy, gromadzącej mnóstwo ludzi nie mających do tej pory zbyt wiele wspólnego z grami bitewnymi - odebrałem organizację tego bloku jako strzał w dziesiątkę. To było spełnienie moich marzeń o imprezie propagującej gry bitewne. 


W chwili gdy robiłem to zdjęcie, żałowałem, że nie posiadam selfie-sticka, dzięki któremu obejmę całość panoramy.

    Kolejna edycja odbyła się nieco ponad pięć miesięcy po listopadowej. W chwili, gdy przeczytacie ten tekst, Comic Con kwiecień 2018 należy już do przeszłości. Jaki jest zatem sens pisać relację z tego wydarzenia? Gdyby ukazała się ona 20 kwietnia 2018, to ktoś mógłby dziś rano szykować się do wyjścia. Albo przeciwnie: docenić to, że ułożył sobie inne plany na weekend (bo przecież nie każdy musi lubić taką formę spędzania czasu).   

   Podobnie jak poprzednim razem, i ta edycja została zorganizowana przez firmę Wargamer oraz jej partnerów biznesowych. Już sam fakt przygotowania tego wszystkiego, dogadania się z organizatorem całej imprezy zasługuje na podziw i wdzięczność. Firma Wargamer nie tylko szuka nowych klientów, ale też propaguje hobby jako takie i ułatwia kontakt z nim. Ale mało tego. Szefostwo firmy to nie tłuste koty, które gonią do roboty w weekend najemnych pracowników, by samemu leżeć na plaży, pić drinki i obserwować rosnący stan konta.
Wszyscy pracownicy - od prezesa do sprzedawcy razem zasuwali w pocie czoła przez cały weekend, byśmy mogli grać w gry figurkowe. Właśnie dla takich sytuacji wolę tą branżę od innych. Więc dziękuję za poświęcenie, wysiłek - i znakomity efekt. Ale nie uprzedzajmy faktów... 

czwartek, 8 marca 2018

Zwycięstwo pod Herakleą - raport z "Inwazji na Sycylię"

   
   Zerkam w różne internetowe zapiski... Już prawie dwa lata mijają, odkąd zakupiłem pierwsze figurki z myślą, by wykorzystać je w bitwach toczony zgodnie z zasadami systemu "Hail Caesar". Ale skąd właśnie ta gra?

    Sprawa była prosta. Po śmierci battla nadal chciałem toczyć wielkie bitwy na stołach. Mógłby oczywiście dalej jechać na podręcznikach do ósmej edycji, tak jak do dziś robią to niektórzy. Ale stary WFB był zbyt skomplikowanym i niedopracowanym produktem. Albo grałeś przynajmniej raz na tydzień - albo przy każdej partii musiałeś uczyć się zasad prawie od nowa, przy okazji zbierając cięgi. Zbyt wiele wymagał stary battl, zbyt mało dawał w zamian. I nie chodzi mi tu nawet o pieniądze czy czas poświęcony na malowanie modeli. Opanowanie  go i płynna gra wymagały zaangażowania, na które nie mogłem sobie wówczas pozwolić. "The 9th Age" również rozczarowało. Kolektyw autorów poszedł bowiem w stronę większego wyrównania szans różnych frakcji, nie zaś uproszczenia mechaniki. Gdybym wtedy, na przełomie 2015 i 2016 roku dostał w swe ręce zasady do "Kings of War", pewnie nie pisałbym dziś tego tekstu.


Nawet największa armia zaczyna się od pierwszego oddziału.


   Stało się jednak inaczej. Mój brat podrzucił mi wówczas podręcznik do "Hail Caesar". Jak już pewnie wiecie, książka ta wręcz zmusza do lektury! Zachęcająca okładka, kredowy papier wysokiej jakości, mnóstwo klimatycznych zdjęć, przedstawiających miniaturowe wojska z najróżniejszych miejsc i czasów. Same zasady też były zachęcające. Dowódcy rzeczywiście dowodzili, a nie tylko bili wrogów z grzbietu smoka lub gryfa, jednostki były logicznie skategoryzowane, każda z nich miała swą rolę na polu bitwy.  Walkę rozstrzygało się prosto i szybko. A na dodatek nie istniał jedna, namaszczona przez wydawcę, linia figurek. W efekcie niczym dziwnym nie są zestawy liczące sobie 40 plastikowych modeli (dobrej jakości!) w cenie stukilkunastu złotych! Nie mogłem się wtedy nie zakochać... Dość szybko kupiłem pierwsze pudło z wojskami kartagińskimi i wziąłem się do malowania.


niedziela, 4 lutego 2018

Czy Gry Bitewne w Sukcesji odniosą sukces? Wywiad z Michałem Bartczakiem


  Prowadząc tego bloga, w głębi ducha marzę, że zostanę milionerem, zyskam ogólnoświatową sławę oraz tabuny oddanych fanek. Bardziej realistycznym oczekiwaniem jest jednak to, że uda mi się dorzucić cegiełkę do popularyzowania gier figurkowych w naszym kraju. A trudno o prawdziwą popularność, jeśli nie wychodzi się z tematem do ludzi, którzy wcześniej nie mieli z nim nic wspólnego I nawet do głowy im nie przyjdzie, że istnieje coś takiego jak gry figurkowe. Które mogą być fajnym sposobem spędzania wolnego czasu.
Dlatego też staram się pisać o wszelkich imprezach, podczas których można zobaczyć tą formę rozrywki na własne oczy. A nawet spróbować zagrać samemu! Nie na każdej imprezie daję radę być osobiście, ale staram się je wspierać na miarę swych skromnych blogowych możliwości. Po prawej stronie tego tekstu znajduje się zbiór tak zwanych etykiet. Kliknijcie sobie na "event" a zobaczycie, że nie jest tak źle. Figurkowe hobby coraz śmielej i częściej wychodzi z podziemi.


Oby, oby! Gdyby to był jeszcze Capitol! I dwellingi!




    Dzisiejszy wpis to szersza informacja o kolejnej imprezie. Tym razem odbędzie się ona w Łodzi. I będzie ona zorganizowana w nietypowym miejscu: centrum handlowym. Czy to dobry pomysł? Nie mam pojęcia. Ale głęboko wierzę, że większa jest radość z dziesięciu świeżaków nawróconych na figurki niż 50 weteranów, z których każdy ma po 3 armie do 5 edycji WFB. Mam nadzieję, że to wydarzenie da właśnie takie rezultaty. Nie przeciągając już dłużej wstępu, przejdźmy do informacji z pierwszej ręki. Oto wywiad z organizatorem całego wydarzenia.




sobota, 25 listopada 2017

Bitewniaki na Comic Conie (Fall 2017)


     Nie tak dawno wybrałem się na Planszówki na Narodowym. Wizyta na tej imprezie stała się pretekstem do gorzkiej refleksji nad (nie)obecnością figurkowych gier bitwenych na różnych eventach, podczas których można by rekrutować potencjalnych fanów. Zloty i konwenty ściśle figurkowe odbywają się i wychodzą całkiem nieźle. Ale jakoś trudno połączyć tą dziedzinę rozrywki z innymi aspektami gamerskiego klimatu. Ponarzekałem więc sobie na producentów, dystrybutorów i sprzedawców - oraz na fanów, którym jakoś mało po drodze z planszówkami, komiksami, przebieraniem się za Harley Quinn czy grami komputerowymi (a w zasadzie konsolowymi). 

     Kilka tygodni później okazało się, że moje czarnowidztwo i załamywanie rąk było mocno przesadzone. Dowiedziałem się bowiem, że firma Wargamer zamierza wystąpić na Comic Conie - i pokazać szerokiej publiczności różnego rodzaju gry z małymi ludzikami w roli głównej.


    Rzecz byłaby godna pochwalenia nawet gdyby stoisko miało się ograniczyć po pokazania zwiedzającym "Ogniem i Mieczem" oraz "TANKS". Ale tym razem udało się zrobić coś ze znacznie większym rozmachem. Zorganizowano bowiem kooperację kilku wydawnictw i dystrybutorów. A zatem, prócz tytułów ze stajni Wargamera miano pokazać coraz bardziej popularne gry od Warlord Games, oraz ofertę firm White Tree i Prodos Games. A do tego gry DUST "1947" i "Pulp City".  

   A jakby tego było mało - zapowiedziano stoisko profesjonalnego studia malarskiego "Private Brush", odpicowującego modele na wysoki połysk, ale też mającego szkolić młodych adeptów figurkowego hobby w ich pierwszych posunięciach.

  Wydawało się, że spełnia się marzenie o integracji różnych rodzajów geekowskiej rozrywki. Jeśli dodać do tego w zasadzie pewne wystawienie bitewniaków wydawanych przez Games Workshop (albo zrobią to sama korporacja, albo jakiś sklep sprzedający jej asortyment) - mogliśmy się spodziewać całkiem szerokiego przeglądu przez świat gier figurkowych.

niedziela, 29 października 2017

Kolejne rozczarowanie na Stadionie Narodowym. Figurkowy Karnawał Blogowy 37



      Przeczytawszy temat aktualnej edycji FKB (po szczegóły zajrzyjcie tutaj) pomyślałem: "to chyba nie dla mnie". Wydawało mi się, że temat "W przerwie walk" wyraźnie zachęca do pochwalenia się dziełami figurkowymi i modelarskimi, które przedstawiają wszelkiej maści wojowników w trakcie wykonywania czynności niebojowych. 
W taki sposób nie poszaleję. Każda figurka, jaką posiadam została zmobilizowana w celu wystąpienia na stole bitwy. Mógłbym porobić jakieś zabawne konwersje - ale to z kolei wymaga czasu, którego brakuje mi coraz bardziej.

      I w tym wypadku pomogło wyjście poza schemat. A gdyby tak słowo "walki" występujące w temacie zrozumieć metaforycznie? Odczytać je jako synonim całego figurkowego hobby? Makao, jesteśmy w domu! Wpis dotyczący "Przerwy w walkach" dotyczyłby przerwy w zajmowaniu się grami bitewnymi.

      Co mogłoby być lepszym przerywnikiem niż wyjście z rodziną i przyjaciółmi na dużą imprezę dotyczącą gier bez prądu? I napisanie o wrażeniach z niej? Oprócz wczasów all-inclusive w Tunezji? 

A zatem udałem się na coroczne "Planszówki na Narodowym". Jak zwykle chciałem spotkać się ze znajomymi, pograć w coś nowego i ciekawego, może coś kupić, miło spędzić czas. Ale oprócz tego postanowiłem zabawić się w reportera, śledzącego ślady gier bitewnych na tej imprezie.


Czy da się zgromadzić taką publiczność przy Age of Sigmar?


czwartek, 10 sierpnia 2017

Inwazja figurek na Wielkopolskę!!! Wywiad z Marcinem "Vodeckim" Sobkowiakiem, współorganizatorem konwentu "Wojna Światów"

    
    
       Pomyślałem, że dzisiejszy wpis zacznę od rozważań na temat kondycji bitewniakowego hobby. Pewną miarą popularności i społecznej istotności tej gałęzi rozrywki mogą być związane z nią imprezy masowe. I na nie właśnie patrząc, możemy powiedzieć, że nie jest chyba zbyt różowo z bitewniakami w naszym kraju. Zazwyczaj bowiem jest tak, że jeśli ludzie już zdecydują się opuścić domowe pielesze i pofatygować się na jakiś spęd związany z figurkami - to najczęściej trafiają na turniej. Tego typu zawody odbywają się relatywnie często, w bardzo wielu miejscach Polski. Ale organizatorzy mogą mówić o wielkim sukcesie, jeśli wzięło w nich udział kilkudziesięciu uczestników. Rekordy - to stu kilkudziesięciu gości. Tymczasem taką frekwencję z łatwością osiąga prawie każda większa impreza planszówkowa. A bywa przecież i tak, że spotkania ze współczesnymi grami planszowymi i szeroko rozumianą fantastyką gromadzą kilkutysięczną publiczność!

Dzisiaj pierwsze zdjęcie nie zaprowadzi Was na manowce. Będzie o konwencie - i to właśnie tym.

        W tym momencie można by zacząć szukać odpowiedzi na pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy.
Może mieć ona wymiar finansowy: więcej planszówek się sprzedaje, a więc powstaje i rozwija się więcej firm planszówkowych, a więc mogą one przeznaczyć większe nakłady na promocję, której częścią jest udział w imprezach. Oczywiście to tylko hipoteza: zarówno firmy zajmujące się tylko figurkami, jak i te siedzące w planszówkach nie są spółkami giełdowymi i nie publikują informacji o swoich dochodach.
Równie dobrze mogą tu działać inne czynniki, powiązane ze specyfiką danego rodzaju hobby. Z grą planszową jest tak, że siadasz do stołu z kilkorgiem znajomych, ktoś kto zna zasady tłumaczy je przez 10 minut i bawicie się razem godzinę lub dwie. Można więc zrobić konwent, na którym każdy może stoczyć kilkanaście partii w różne tytuły.

Bitewniaki to zupełnie inna sprawa... Kupujesz starter, opanowujesz zasady przez miesiąc, drugie tyle malujesz figurki a potem musisz tylko znaleźć podobnych sobie zapaleńców. Trudniej więc o imprezę, która nie jest sprofilowana pod konkretny system. Po co miłośnicy dajmy na to "9th Age" mieliby robić imprezę, na której można grać w "Malifaux"? 

czwartek, 6 lipca 2017

Pierwsze uderzenie "Gladiusa" - pół relacji, wrażenia i refleksje z konwentu.





     W ostatnich miesiącach zacząłem odczuwać niedosyt imprez stricte bitewniakowych w Polsce. W Anglii to mają konwenty... Dziesiątki wystawców, setki gier, tysiące odwiedzających. A figurek nie da się policzyć.

      Tymczasem u nas... Figurki i gry figurkowe występują na masowych eventach. Niestety często w roli skromnego dodatku do głównych atrakcji, takich jak cosplayerki, grupy rekonstrukcyjne, Carice van Houten czy Dawid Kwiatkowski. Jeśli już się pojawią - to są to najpopularniejsze gry. Czyli te, za którymi stoi najlepiej finansowana machina marketingowa i dystrybucyjna. A więc: tytuły od Games Workshop, Fantasy Flight Games. Ewentualnie zostanie zaprezentowana pozycja nawiązująca tematycznie do danej imprezy. Na przykład historyczne gry wojenne na "Grenadierze".  


W Ameryce wszystko jest większe, nawet konwenty. Zdjęcie z konwentu Nova, liczącego sobie podobno 1500 uczestników.

     Ale nadal brakuje czegoś stricte figurkowego. Imprezy, która koncentrowałaby się na wszelkiej maści bitewniakach, tych najbardziej popularnych oraz tkwiących w nieco głębszych niszach. Takiej, gdzie można by zająć się każdym aspektem tego hobby: pograć, pogadać na temat fluffu, mechaniki, ulubionych i znienawidzonych gier, pomalować, uzupełnić kolekcję podręczników i figurek, zapoznać się z nowościami  oraz zapowiedziami, a wreszcie dotknąć rąbka szaty sław figurkowego świata.

    Wtem niespodziewanie, niczym cios gladiatora, pojawiła się informacja o konwencie "Gladius". Gdy tylko ją ujrzałem, pomyślałem sobie: "Szczęściarz ze mnie! Chcę czegoś, i to dostaję!"

    To był 12 kwietnia 2017 roku. Początkowe informacje na jej temat były skromne. Podano konkretną datę i miejsce. Ale szczegółowy program dopiero powstawał. Organizatorzy zapraszali do jego tworzenia wszystkich fanów, ludzi prowadzących kluby gier bitewnych oraz wydawców i dystrybutorów.
Pomyślałem wówczas, że warto się zaangażować osobiście. Wszak program jest otwarty i można umieścić w nim wszystko, co się z figurkami wiąże.


sobota, 17 czerwca 2017

Weekend z grami bitewnymi na "Gladiusie" 17-18 czerwca, Warszawa






             Bez zbędnych wstępów: premierowy "Gladius" wystartował. W piątek wieczorem osobiście udałem się na miejsce, do budynku Wydziału Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej przy ulicy Nowowiejskiej 20. A tam zastałem ...


Przy wejściu powitał mnie znany plakat. I konkretna wskazówka - podążaj na piąte piętro.



A to dopiero początek! Właściwa zabawa zacznie się bowiem dziś, od 10.30. Jeśli wybierzecie się na "Gladius", będziecie mogli nie tylko poznać z widzenia ale też osobiście zagrać w wiele najróżniejszych gier bitewnych. 


czwartek, 11 maja 2017

Wbijaj na "Gladius"! Wywiad z Maciejem Drążkiewiczem, współorganizatorem Gladiusa - konwentu gier bitewnych.


       
            Wiele się działa w ciągu kilku minionych tygodni w bitewniakowym świecie. Najpierw powrót "Necromundy" (lekko zmienionej), zapowiedź nowej edycji Warhammera 40.000... Tym żyła Polska, tym żył świat. Wśród tego orbitalnego bombardowania marketingowego gdzieś w tle przemknęły niezauważone takie tytuły jak "TravelBattle" czy nowe krasnoludy od NorthStar Military Figures. Być może dlatego, że owe wydawnictwa miały swoją premierę na konwencie Salute. Który to konwent, jak na polskie warunki cechuje się między innymi fatalną lokalizacją - Londynem w Wielkiej Brytanii. Ta impreza to prawdziwe święto brytyjskich miłośników figurek, na którym każdy fan małych ludzików znajdzie coś dla siebie. 

Śledziłem zapowiedzi tego konwentu w sieci z uczuciem zazdrości i smutku. Taka fajna impreza... Ale nie u nas. U nas w kraju to ogóle nie ma konwentów ogólnofigurkowych. Jeżeli już coś się odbywa, to w najlepszym wypadku jest to impreza poświęcona jednej wybranej grze - vide Mistrzostwa Ogniem i Mieczem 2017, Wilanów. Albo turniej.
Słabo, ale jak powiedziała pani minister: "Sorry, taki mamy klimat".

A to tylko część odwiedzających Salute 2017! Zdjęcie z bloga "Z pola walki".


I tak sobie melancholizowałem, kiedy to pewnego wieczoru dowiedziałem się, że, jest iskierka nadziei dla polskich fanów gier figurkowych, niezależnie od tego, czy lubią figurki wyznawców Khorne'a czy Napoleona. Tą iskrą jest zbliżająca  się pierwsza (i miejmy nadzieję, że nie ostatnia!) edycja konwentu gier bitewnych"Gladius"!

Gdy tylko facebook poinformował mnie o tej imprezie, doznałem małego ataku euforii. A więc - da się! Nie jest tak tragicznie w naszej ojczyźnie, jeśli o imprezy figurkowe chodzi! Muszę pojechać, najlepiej zaraz! Niestety, okazało się, że potrzeba sporej dozy cierpliwości, by doczekać do 16 czerwca 2017, kiedy to "Gladius" ruszy z kopyta. Ale nadal podjarany - zapragnąłem dowiedzieć się więcej o tym konwencie i przekazać wieść jak najszerszej publiczności. A wiedzę najlepiej zdobywać u źródła. Tak narodził się pomysł wywiadu, który możecie teraz przeczytać:


czwartek, 6 kwietnia 2017

Remeber Wilanów! Wspomnienie z V Międzynarodowych Mistrzostw "Ogniem i Mieczem"

   

    Zazwyczaj próbuję nadać każdemu wpisowi jakiś nieoczywisty, zastanawiający tytuł - licząc, że przyciągnie on uwagę czytelników. Być może to kiepski pomysł; większy sens miałoby tytułowanie postów np "Striptiz Kaczyńskiego GRATIS!!!" W każdym razie dziś dostaniecie dokładnie to, co jest zapowiedziane w nagłówku. Uczestniczyłem w V Międzynarodowych Mistrzostwach Świata "Ogniem i Mieczem" Wilanów 2017. I  właśnie o tej imprezie będę dziś pisał. 

Można by rzec: "Kozacki plakat". Ale w tym wypadku to nie jest do końca trafne

   Powstaje więc pytanie - czy ludzie, których ta gra obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg, i nie odróżniają Kalinowskiego od Kozietulskiego mają po co w ogóle zaglądać do tego wpisu? Jeśli istnieje takowy, to jest nim - w moim przekonaniu - przeczytanie relacji z bardzo udanej imprezy figurkowej. Tak udanej, że prawie bliskiej ideałowi. Warto więc wiedzieć, co sprawia, że udział w evencie cieszy uczestników, szczególnie, gdy ma się zamiar zorganizować imprezę samemu. Albo też - czego oczekiwać od organizatorów, gdy jest się uczestnikiem.