Z listów do redakcji "Bitewniakowych Pogranicz"
Drodzy czytelnicy! Niedawno napisał do mnie pewien internauta:
Cześć Gervaz,
Jakbyś szukał fajnego tematu na artykuł to polecam
Jest to pomieszanie bitewniaka i planszówka.
Szanowni czytelnicy! Zawsze z radością czytam wasze komentarze i maile! Chętnie zapoznaję się z opisanymi przez Was problemami i reaguję na zgłaszane przez Was sprawy. Jeśli uważacie, że jest coś, o czym warto napisać na tym blogu, albo chcecie przesłać gotówkę, to adres: gervaz2016@gmail.com czeka na wasze sygnały.
Tak też stało się i tym razem. Dostałem cynk o grze, która do tej pory pozostawała poza moim radarem zainteresowań i czym prędzej zwróciłem na nią uwagę. Z początku "Time of Legends: Joan of Arc" rzeczywiście wydała się interesującą pozycją, zacząłem więc drążyć głębiej. A to, co o niej przeczytałem, obejrzałem: dziś wam opiszę. Byście mogli poznać kolejną grę z pogranicza bitewniaków.
Tak też stało się i tym razem. Dostałem cynk o grze, która do tej pory pozostawała poza moim radarem zainteresowań i czym prędzej zwróciłem na nią uwagę. Z początku "Time of Legends: Joan of Arc" rzeczywiście wydała się interesującą pozycją, zacząłem więc drążyć głębiej. A to, co o niej przeczytałem, obejrzałem: dziś wam opiszę. Byście mogli poznać kolejną grę z pogranicza bitewniaków.
| Mniej znana produkcja wielkiego malarza wielkich obrazów. W centrum bohaterka opisywanej dzisiaj gry. Tęcza nad głową nieprzypadkowa. Za życia była oskarżana o gender. |