Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojnacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 lipca 2017

Jest takie jedno imię... dobre dla dziewczynki... Recenzja "Wojnacji".


         Możliwe, że tytuł gry, o której dziś będę pisał jest wam znany. W końcu "Wojnacja" istnieje już kilka lat (od 2010) i bywa regularnie prezentowana na różnych imprezach. Jednak całościowo wydaje się pozostawać w cieniu innego, podobnego do niej, niezależnego polskiego systemu: "Warheim Fantasy Skirmish". Nawet "Umbra Turris" wydaje się mieć większą publiczność. Co tu dużo  kryć; sam byłem świadomy istnienia "Wojnacji", ale owa świadomość nie przekładała się na decyzję o bliższym zapoznaniu się z grą. "Po pierwsze" - myślałem sobie - "po co mi kolejny Mordheim? A po drugie - "trzeba skupić uwagę na systemach w które już się zaangażowałem". I tym oto sposobem ominęła mnie bliższa znajomość z ciekawym, niebanalnym tytułem. Na szczęście nadszedł konwent "Gladius" i mogłem zorientować się bliżej, o co chodzi z tą całą "Wojnacją". 


Dwie zupełnie różne gry. Dziś będę pisał o tej po lewej.


      Zanim przejdę do meritum, jeszcze parę słów wstępu. W nowych grach figurkowych interesuje mnie wszystko, co stanowi odejście od klasycznego schematu, występującego w "Warhammerze Fantasy Battle", "Warhammerze 40k" - i pośrednio również w "Mordheimie" (czy "Nekromundzie"). Ów schemat to sztywny podział na turę własną i przeciwnika, downtime, duża ilość zasad do opanowania (zarówno dotyczących podstawowego przebiegu gry jak i poszczególnych frakcji), istotna znaczenie, jakie ma dla zwycięstwa odpowiednia rozpiska oraz umiarkowana decyzyjność, nie rekompensowana jakąś mechaniką gospodarowania zasobami. Dodajmy do tego jeszcze dużą powierzchnię gry, długi czas rozgrywki oraz istotne koszta finansowe i czasowe potrzebne do przygotowania grywalnej armii - i mamy przepis na niegrywalnego crapa. 

      Do tej pory moje zapotrzebowanie na skirmishe zaspokajał z nawiązką "Frostgrave". To znakomita gra, tak długo jak czynnik losowy pozostaje w granicach średniej statystycznej. A że zastosowano tam kostki dwudziestościenne - na ogół balans mieści się w normie. Niestety, po drugim zgonie czarodzieja w pierwszym starciu zacząłem troszeczkę wątpić w to, czy akurat ta gra jest wystarczająco dopracowana...

Robiąc sobie przerwę od przygód magów oraz ich eskorty natrafiłem na prezentację wspomnianej "Wojnacji".