Raz na jakiś czas trafia się dzieło tak istotne i w jakiś sposób nowatorskie, że nie tylko przemeblowuje gatunek, do którego przynależy, ale jest kontynuowane i uznawane dekady później. A także dodaje do światowej popkultury element, który zostaje trwale zapamiętany i przetwarzany w różnych naśladownictwach, parodiach i dyskusjach. Tego typu utworem jest niewątpliwie "Dracula" Brama Stokera.
![]() |
| Dowodem powyższego - bitewniak o Drakuli na dzikim zachodzie. |
Ale dziś nie o tym. Zamiast wampira, weźmiemy dziś pod lupę kosmitów. I to tych najgroźniejszych z groźnych. Oraz grę, która o nich opowiada.
W 1979 wszedł na ekrany film "Alien". Fabuła była mieszanką s-f i horroru. Grupa podróżników natrafia na rzecz, którą lepiej omijać z daleka. Naturalnie nie robią tego (film skończyłby się za szybko i byłby raczej nudny!). W efekcie uwalniają bestię z najgorszych koszmarów. Na powyższym schemacie fabularnym opierają się tysiące dzieł klasy B, C, D, E i dalszych. O "Obcym" też zapomniano by dwa lata później, gdyby nie to, że tytułowego potwora wysmażył prawdziwy specjalista. Jeżeli można użyć epitetu "bluźniercze i plugawe" wobec jakichś prac, to na pewno zasługują na niego obrazy Hansa Rudolfa Gigera. Wcześniej artysta pomagał w produkcji filmu "Diuna", ale przy "Alien" pokazał światu, na co go stać. Powstała bestia, której nie można odzobaczyć.
![]() |
| Sztuka Gigera nie reprodukuje złudzeń, że seks jest przyjemny i ładny. |

