Z braku lepszego pomysłu na początek tekstu zacznę od małego wyznania. Nic a nic nie kręcą mnie tradycyjne produkcje superbohaterskie. Z piętnaście lat temu byłem na "Hulku" z Eric'iem Baną i Jennifer Connely. I to był ostatni raz, kiedy dałem szansę kinu tej konwencji. Kolejne - rzadkie - kontakty nie zmieniły mojego negatywnego nastawienia. Wiele mogę wybaczyć produktom popkultury: schematyczność, brak realizmu, słaby warsztat. Ale nie nudę. To wciąż ta sama historia, z finałem i przebiegiem akcji i "momentami dramatycznego napięcia" możliwymi do przewidzenia z 99% dokładnością już w pierwszym kwadransie projekcji.
Gdyby jednak spojrzeć obiektywnie, to trzeba stwierdzić, że z takim podejściem jestem anomalią. Nie tylko dziatwa szkolna, ale i czterdziestoletni panowie śpieszą do sal kinowych oglądać muskularne męskie ciała obciągnięte połyskującymi trykotami. Czemu tak się dzieje? Chyba mam pewien pomysł. Nie wiem, czy trafny, ale dla mnie samego brzmi przekonywająco (jak większość własnych pomysłów). Chyba jest tak, że ludzie po prostu potrzebują słuchać w kółko tych samych prostych historii. Historii z jednej strony tłumaczących świat w kategoriach tak prostych, że nawet trzylatek je zrozumie ("są dobrzy ludzi i źli ludzie...") oraz dających nadzieję i poczucie mocy. Marduk pokonał Tiamat. Herakles poradził sobie z dwunastoma pracami. Thor sklepał lodowych olbrzymów a nawet prawie wyłowił Jormungandra. No a Batman może dać sobie radę z gangsterami i złym klaunem.
Jeśli mam rację, to tak długo, jak rzeczywistość będzie nieprzewidywalna, przytłaczająca - my zaś bezsilni wobec niej - tak długo istnieć będą marzenia o mocnym gościu, który robi porządek za pomocą kilku silnych i celnych ciosów. Nawet lepiej że nosi maskę i pelerynę. Wszak wiadomo, że żaden szary człowiek nie byłby w stanie tego dokonać.
![]() |
| A przepraszam! Jednak można znaleźć dobry film o superbohaterze! |
I w tym właśnie kontekście pojawia się "Batman The Miniature Games". Tytuł ma już swoje lata (dokładnie 6). Skoro funkcjonuje na rynku do tej pory i ciągle się rozwija, to znaczy, że najprawdopodobniej nie wypadł sroce spod ogona. Wysoka ocena na BGG również zachęca... Niestety (?) - nie jest to Warhammer 40.000. Popularność figurkowego Batmana w naszym kraju jest nieco ograniczona. Stąd nie jest łatwo poznać go osobiście w trakcie wizyty w sklepie z grami czy na konwencie. Na szczęście "nie łatwo" nie jest równe "niemożliwe". Tytuł zaczyna rozkręcać się na tyle, że przykuł moją uwagę. Nie tyle z powodu tematyki, co raczej dzięki inicjatywie mojego dzisiejszego rozmówcy, Michała Mazura. Postanowił on wyjść ze swą pasją w świat i pokazać figurkowego Batmana szerszej publiczności. Tą oto drogą i ja dowiedziałem się o grze. Zaś inicjatywa Michała wydaje mi się godna wsparcia. Zaproponowałem wywiad... i udało się! Przeczytajcie sami, co nam wyszło ze współpracy.
![]() |
| Miejmy już za sobą obowiązkowy obrazek z okładką systemu. Jakoś tak się składa, że Batman wyjątkowo prosi się o robienie sobie z niego podśmiechujków. Niejeden taki czeka nas dziś... |

