Niemalże z dnia na dzień pojawiają się newsy o zapowiedziach wydawniczych nowej gry figurkowej. Z jednej strony - złota era bitewniaków, każdy znajdzie coś dla siebie itd. Z drugiej zaś - dużo czasu i wysiłku wymaga samo rozeznanie się w ofercie, którą rzucają nam rzesze wydawców i dystrybutorów. Samemu nie idzie tego ogarnąć.
I w takich właśnie momentach można liczyć na figurkową brać. Po raz kolejny dostałem przeciek od Kal_Toraka z forum border princes. Nie tylko wskazał ciekawy temat do poruszenia (który do tej pory pozostawał poza kręgiem moich zainteresowań) ale też dał namiary do człowieka, który się na nim zna. Zamiast więc lizać cukierek przez szybę (czyli wyrabiać sobie opinię na podstawie internetowych recenzji, wpisów na forum i filmików) udałem się do źródła, do człowieka który przedstawi mi grę Wild West Exodus w oparciu o osobiste doświadczenia. Ten człowiek to Bartek Papiewski. Fan gier figurkowych, jakich tysiące (albo i więcej) w naszym kraju. Ale fan niezwykły. Taki, który nie powiedział sobie "Dam sobie spokój z WWX - i tak w to nikt nie gra". Zamiast tego podjął wysiłek, by wspomóc tworzenie się środowiska miłośników tego tytułu. I dziś będzie mogli poznać część owoców jego starań - wywiad prezentujący "Wild West Exodus".
![]() |
| I ty możesz wybrać się do świata Dzikiego Zachodu. |
Nie wiem jak czytelnicy bloga, ale ja znam Cię dość słabo. Czy możesz napisać kilka słów o sobie? Co robisz na co dzień? Jak to się stało, że obiecujący młody człowiek zszedł na manowce gier figurkowych?
Nazywam się Bartek Papiewski, mieszkam w Warszawie i należę do licznego grona warszawskich graczy. Na co dzień pracuję w korpo jako administrator aplikacji, więc nie jest to nic związanego z grami bitewnymi. Z drugiej strony całe lata temu doświadczyłem epizodu pracy w sklepie modelarskim, wyposażonym między innymi w produkty GW.
Jak zacząłem grać w gry figurkowe? Przez przypadek. Na koloniach wpadłem na gości grających w Necromundę, bardzo szybko wkręcili mnie w ten system.
Po powrocie z kolonii, pierwsze co zrobiłem, to za odłożoną kasę kupiłem pudełko Escherek. Potem był WFB 6 i 7 edycja. Od 8 edycji coś zaczęło się psuć, gra nie sprawiała mi tyle przyjemności co wcześniej. Dlatego zacząłem szukać czegoś innego. Najpierw był Warhammer 40k, potem przeszedłem przez Warmachinę, wszelkiego rodzaju planszówki, aż w końcu 3 lata temu zacząłem grać w Infinity i tak już zostało.
