Nie tak dawno wybrałem się na Planszówki na Narodowym. Wizyta na tej imprezie stała się pretekstem do gorzkiej refleksji nad (nie)obecnością figurkowych gier bitwenych na różnych eventach, podczas których można by rekrutować potencjalnych fanów. Zloty i konwenty ściśle figurkowe odbywają się i wychodzą całkiem nieźle. Ale jakoś trudno połączyć tą dziedzinę rozrywki z innymi aspektami gamerskiego klimatu. Ponarzekałem więc sobie na producentów, dystrybutorów i sprzedawców - oraz na fanów, którym jakoś mało po drodze z planszówkami, komiksami, przebieraniem się za Harley Quinn czy grami komputerowymi (a w zasadzie konsolowymi).
Kilka tygodni później okazało się, że moje czarnowidztwo i załamywanie rąk było mocno przesadzone. Dowiedziałem się bowiem, że firma Wargamer zamierza wystąpić na Comic Conie - i pokazać szerokiej publiczności różnego rodzaju gry z małymi ludzikami w roli głównej.
Rzecz byłaby godna pochwalenia nawet gdyby stoisko miało się ograniczyć po pokazania zwiedzającym "Ogniem i Mieczem" oraz "TANKS". Ale tym razem udało się zrobić coś ze znacznie większym rozmachem. Zorganizowano bowiem kooperację kilku wydawnictw i dystrybutorów. A zatem, prócz tytułów ze stajni Wargamera miano pokazać coraz bardziej popularne gry od Warlord Games, oraz ofertę firm White Tree i Prodos Games. A do tego gry DUST "1947" i "Pulp City".
A jakby tego było mało - zapowiedziano stoisko profesjonalnego studia malarskiego "Private Brush", odpicowującego modele na wysoki połysk, ale też mającego szkolić młodych adeptów figurkowego hobby w ich pierwszych posunięciach.
Wydawało się, że spełnia się marzenie o integracji różnych rodzajów geekowskiej rozrywki. Jeśli dodać do tego w zasadzie pewne wystawienie bitewniaków wydawanych przez Games Workshop (albo zrobią to sama korporacja, albo jakiś sklep sprzedający jej asortyment) - mogliśmy się spodziewać całkiem szerokiego przeglądu przez świat gier figurkowych.
