Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyond the gates of Antares. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyond the gates of Antares. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 czerwca 2017

Drzwi do kosmosu. Wywiad z Łukaszem Mańkowskim na temat gry "Beyond the Gates of Antares".

      
      Ludzka historia oraz fantazja stworzyły setki uniwersów, różniących się od siebie dekoracjami, kostiumami i rekwizytami. Obecnie są one często używane do uatrakcyjnienia takich czy innych gier. Na przykład gra o budowaniu talii może być ciekawsza, jeśli ubierze się ją w tematykę kosmicznych bitew, niż gdyby miała opowiadać o uprawie sadu owocowego.

        Jest tylko jeden szkopuł takiego rozwiązania. Nawiązania do określonych uniwersów mogą zachęcić jedną grupę ludzi - ale innych odstraszyć. Jedni nie lubią starożytnego Rzymu, inni Diuny - a jeszcze innym nie leży Star Trek. No chyba, że przerobiony.
A moim przypadku takim klimatem jest druga wojna światowa. Nie wiem czemu - może to banalne uzbrojenie, może to, że nie bierze w niej udziału żadna sympatyczna frakcja - a może przez to, że Polska jest w tym settingu albo masakrowana, albo wykorzystywana, albo oba powyższe na raz.

      Stąd też, gdy tylko dowiedziałem się o "Bolt Action", zachwyt nad mechaniką (losowa aktywacja, rozkazy, pinowanie jednostek, proste zasady rozstrzygania ataku) mieszał się ze zniechęceniem (II wojna światowa... No i kim tu grać?). A więc pozostałem do dziś dnia życzliwym acz zdystansowanym obserwatorem samego "Bolt Action" jak i rosnącego środowiska fanów tej gry. Fajnie, że jest tytuł, który wnosi jakąś innowację do świata bitewniaków. A moja osobista antypatia - zdaję sobie sprawę, że jest nieco dziwaczna - nie powinna zakłócać obiektywnego odbioru tej gry. I jeśli inni dobrze się bawią przy "Bolcie" - to doskonale:)


Jak widać, nie tylko ja odbieram zwykła drugą wojnę światową w popkulturze, jako zbyt prozaiczną


      Na szczęście okazało się, że podobna mechanika została wykorzystana również w innej grze. Jakiś czas później dowiedziałem się bowiem o "Beyond the Gates of Antares". Okazało się, że jej autorem jest Rick Priestley, jeden z ojców założycieli świata gier figurkowych. Ten, który dał światu Warhammera i Warhammera 40.000 (razem ze współpracownikami). W 2010 roku zrezygnował z pracy w Games Workshop i zaczął realizować swoje pomysły pod innymi szyldami. Okazało się, że potrafi on wyjść poza stały zestaw współczynników i system aktywacji "I go, you go".