Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dropfleet Commander. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dropfleet Commander. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 maja 2017

Bombardowanko orbitalne? Recenzja "Dropfleet Commander".

     
     Fakt, o którym zaraz napiszę, może być trudny do przełknięcie dla co bardziej ortodoksyjnych fanów wojennych gier figurkowych, ale dzisiejszy wpis zacznę od przypomnienia go. Najpopularniejszym bitweniakiam jest "X-Wing". W dalszej kolejności należałoby dodać pewne uściślenia: najpopularniejszym w USA, w roku 2015, a miarą popularności jest sprzedaż (i to zapewne z pierwszej ręki). Ale poważne portale informacyjne, dla ludzi ceniących sobie dobre dziennikarstwo, stronią od takich detali, więc i ja je sobie podaruję. Zapamiętajmy sobie te dane: rok 2015, "X-wing" (gra o walkach statków w kosmosie, jak by nie było) znajduje się w czołówce listy sprzedażowej.



Przed rozpoczęciem inwazji musisz oczyścić atmosferę. I orbitę.


      Być może to zupełny przypadek (a być może nie?) - że w roku 2016 ukazuje się gra "Dropfleet Commander". Również bitewniak, również z okrętami kosmicznymi w roli głównej. Tytuł ten trafił w segment (rynku, nie przestrzeni kosmicznej), w którym panuje ostra rywalizacja. Wiele nowych gier jest zapomnianych, zanim jeszcze zakończy się ich kampania na kicstarterze. Z "Dropfleet Commanderem" stało się inaczej. W rok po premierze system ma się dobrze, zdobył sobie całkiem pokaźne grono fanów, dobre opinie - i perspektywy na dalszy rozwój. Dlaczego tak się stało? O co w ogóle chodzi w tej grze? Czym się charakteryzuje, jak przebiega? Jakie są jej silne i słabe strony? Czy warto inwestować w nią swoje pieniądze i czas? Jakie liczby mogą paść w najbliższym losowaniu lotto? Postaram się choćby po części odpowiedzieć w tej recenzji na powyższe pytania.


Skaner bardzo dalekiego zasięgu.

        O "Dropfleet Commanderze" słyszałem już od jakiegoś czasu. Ale były to tylko szczątki wiadomości. A to, że ciekawie rozwiązali systemu zasięgu. A to, że figurki wspaniałe. Widziałem je nawet na własne oczy. Rzeczywiście - super. Ale to jeszcze nic nie znaczy, to nie początek XXI wieku, by jakaś firma odważyła się wypuszczenie choćby średnich modeli. Ogólnie - temat walk kosmicznych nie znajdował się na szczycie moich priorytetów. Więc nie pałałem chęcią poznania tej gry bliżej.

Niemniej jednak dziennikarstwo figurkowe (nawet tak amatorskie jak moje) do czegoś zobowiązuje. Dlatego z radością przyjąłem propozycję dżentelmena, który woli pozostać incognito (nome de guerre: Rocy7) , by zagrać bitwę demonstracyjno - szkoleniową. 

A po niej byłem jeszcze bardziej zadowolony. Ale nie uprzedzajmy faktów...