sobota, 9 grudnia 2017

Rok 2017 był to dziwny rok... Wielkie przebudzenie "Ogniem i Mieczem".




    Nie raz i nie dwa zdarzyła się w mym blogowym życiu sytuacja taka jak ta. Siedzę sobie spokojnie wieczorem przy kompie, piję piwo i oglądam filmiki. Wtem! Łamiąca wiadomość wywołuje szok i niedowierzanie! Palce na klawiaturze nie mogą milczeć! Dzieje się coś, co budzi (przynajmniej we mnie) ekscytację godną nastolatka dowiadującego się, że rodziców jego dziewczyny nie ma w domu.

Czy Martin inspirował się Sienkiewiczem?

    Dziś tym newsem było ogłoszenie przedsprzedaży nowej edycji podręcznika podstawowego do "Ogniem i Mieczem".



Havin' a good time. 

    W normalnych okolicznościach informacja nie byłaby warta wpisu. Ot kolejna oferta, jakich pełno w okresie świątecznym. Ale po pierwsze - za bardzo lubię tą grę, a po drugie - okoliczności nie są normalne.

   Jeśli czytaliście recenzję tego systemu, to wiecie, że "Ogniem i Mieczem" stanowi przedmiot mojego uwielbienia. A przynajmniej gorącej sympatii. Oczywiście jest to system, który z punktu widzenia przeciętnego fana bitewniaków ma wiele wad (i jestem ich świadomy). Ale też jest w nim jakiś taki urok, który sprawia, że jeśli nie zagram raz na dwa miesiące partyjki, to zaczynam niemal fizycznie tęsknić. Zaś po każdym starciu mam ochotę na więcej. 

   Niemniej jednak, gra potrafi być upierdliwa. Na przykład przedwczoraj: krótka partyjka, wypełniona w znacznej części wertowaniem grubaśnych ksiąg i dyskusjami nad interpretacją zasad. Jakże wtedy marzyłem o drukowanym podręczniku w ergonomicznym kształcie i rozmiarze, zawierającym zrewidowane i poprawione reguły! A tu jest! A w zasadzie - ma być. Niedługo, bo podobno już od 20tego grudnia 2017. Podanie tak konkretnej daty pozwala żywić nadzieję na dotrzymanie terminu. Zresztą w tym okresie parę dni opóźnienia nie zrobi różnicy, przełom roku to czas, kiedy gra się na ogół jakby mniej. 

Czyż nie jest piękny?

   A więc - wreszcie poręczny, skorygowany podręcznik. Do tego wydany w wysokim standardzie. I jeszcze tani, jak 50 zł. Mało tego - jego cena może spaść do zera! Ale nie uprzedzajmy faktów...

  Teraz troszeczkę o wspomnianych wyjątkowych okolicznościach. Od jakiegoś czasu zespół odpowiedzialny za linię wydawniczą "Ogniem i Mieczem" szarżuje niczym husaria pod Kircholmem. Od czasu wakacji pojawiło się mnóstwo atrakcji i udogodnień, które istotnie pomagają graczom w czerpaniu czystej przyjemności z zabawy. Wymienię je tutaj, byście mieli pełen podgląd sytuacji.

- Nowe frakcje. "Ogniem i Mieczem" wyróżnia się spośród bitewniaków dość dużą ilością nacji i stronnictw, które można poprowadzić do boju. W zasadzie jest ich tyle, że życia by zabrakło na ich pełne ogranie. A mimo to ciągle dodawane są nowe! W drugiej połowie 2017 roku oddano do użytku królestwo Danii i Norwegii. Natomiast św. Mikołaj przyniósł fanom w prezencie Chorwatów. Oczywiście nie działają oni jako niezależna frakcja, są w końcu poddanymi Cesarstwa, walczącymi głównie z Turkami. Ale specyfika ich jednostek sprawia, że dostajemy zupełnie nowe wojsko, jedyne w swym rodzaju połączenie armii typu zachodniego i wschodniego. Więc nowi gracze mają jeszcze szerszy wybór. A ci, którzy dosyć mają tego, co było, dostali coś zupełnie nowego.

Zanim ekspertami od partyzantki stali się Słowianie, zajmowali się nią również Duńczycy.
 

- Zgrupowania. To zasady umożliwiające rozgarnie dużej bitwy w 2 - 3 godziny. Uproszczono w nich znacznie takie kwestie jak tworzenie rozpiski, rozdział kompetencji w dowództwie "armii", utratę ducha bojowego. Ponadto wreszcie można na legalu wystawić najlepsze jednostki danej frakcji, bez potrzeby malowania figurek, które trzeba nabyć w co najmniej kilku pudełkach. 
Zasady do zgrupowania były i są nadal dostępne za darmo. Co prawda to wersja testowa, ale autorzy zasad na bieżąco wsłuchują się w opinie fanów i wprowadzają poprawki. Całość została przyjęta wyjątkowo życzliwie przez miłośników systemu.

- Karty podjazdów. W tym tekście narzekałem (m.in) na tradycję wydawania armybooków. Po co drukować osobne książki, skoro to, co w nich najważniejsze (zasady do frakcji, statystyki oddziałów) mogłoby wisieć na stronie? I właśnie w przypadku "Ogniem i Mieczem" - zawisły. Możecie sobie kliknąć tutaj i uzyskać dostęp do kart podjazdów dla każdej z frakcji. Dzięki nim można wystawić swój pierwszy oddział i grać nim miesiącami. W przyszłości mają co prawda być wydane papierowe armybooki, ale obecnie ani ich nie ma (informacje o frakcjach rozrzucono po czterech osobnych podręcznikach), ani nie są niezbędne. Tym bardziej, że...  

Dzięki zasadom metalowe żołnierzyki zmieniają się w prawdziwą symulowaną armię.
    
- Kreator rozpisek. Zabawa w bitewniaki staje się mało zabawna, gdy zaczyna przypominać rozliczanie podatku dochodowego. Czyli w chwili, gdy trzeba skonstruować rozpiskę. W niektórych systemach jest to relatywnie proste (najbardziej - w podstawowej wersji "Age of Sigmar"). Ale nie w "Ogniem i Mieczem". Można się pogubić już na etapie liczenia punktów siły. A potem dochodzi kalkulowanie wartości zwiadu, zwartości, progów strat... I tu z pomocą przychodzi nam kreator rozpisek. Jeden z lepszych, jakie widziałem.
Nie trzeba nic ściągać, instalować. Po prostu wchodzicie na tą stronę. A tam znajdziecie każdą z frakcji. Do niej zaś dodano każdy możliwy podjazd i zgrupowanie, do skonstruowania skustomizowania i wydrukowania. Mało tego - kreator zawiera charakterystyki jednostek i ich zasady specjalne. Wszystkie zasady niezbędne do gry daną frakcją ma się dostępne od ręki, w formie wygodnej, ułatwiającej grę.
No i nie byłbym sobą, gdybym nie napisał z entuzjazmem: "I to za darmo!!1!"     

Cała wschodnia Europa na ekranie komputera.
 

Kup dwie pizze, trzecią dostaniesz gratis!  

 Jak więc widzicie - obecnie dużo łatwiej bawić się w "Ogniem i Mieczem". A gdy wyjdzie ergonomiczny podręcznik, partyjka nie będzie wysiłkiem porównywalnym z przerzucaniem cegieł. I jakby tego wszystkiego było mało, nadchodzi promocja, jakiej świat nie widział. Oddajmy głos facebookowi:

   Jak widzicie, oferta jest bardzo korzystna. 200 zł to koszt orientacyjny koszt jednego zestawu startowego do danej frakcji. Jeśli kosztuje on ok 190 zeta, to zawsze można dodać do koszyka blisterek za 30 - i podręcznik wpada za darmo. Biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej - do wejścia w system wystarczy właśnie te 200 zł. Pozostałe materiały potrzebne - na zalinkowanych stronach. Dobra rzecz dla nowicjuszy, ale i weteran zawsze ma coś do dokupienia. Niech no tylko przyjdzie wypłata!

   Jeśli myślałeś o wejściu w ten system, to teraz (do 7 stycznia 2018) jest bardzo dobry moment. Oczywiście nie jest to gra idealna. Figurki stanowią więcej niż duże wyzwanie. Zasady wymagają co najmniej kilku rozgrywek, by się z nimi oswoić. Prostszym, tańszym, szybszym i nowocześniejszym tytułem jest choćby "Warhammer Underworld. Shadespire". Tylko że tam walczą sigmarini z khornowcami. A w "Ogniem i Mieczem" toczy się bitwy o Warszawę! Bije się Lachów! Gott mit uns! Ten tytuł może dostarczyć bardzo wiele satysfakcji i radości. A przynajmniej na mnie tak zadziałał.

O poprawie Rzeczypospolitej.

    Parę tygodni temu tropiłem z inkwizytorską zajadłością marketingowe sztuczki wydawców gier bitewnych. A dzisiejszy wpis jest w zasadzie reklamą i powtórzeniem informacji z oficjalnych profili firmy Wargamer. Czyżbym się sprzedał? Niestety nie - nikt nie chciał kupić :(
Sądzę, że rzetelność wymaga nie tylko wskazywania na różne patologie ale też chwalenia rozwiązań korzystnych dla fanów. A takich działań wykonano ostatnio mnóstwo, jeśli chodzi o "Ogniem i Mieczem". Sprawia to, że jako klient i miłośnik tytułu czuję się doceniony przez wydawcę. Zdecydowanie wolę taką formę naciągania mnie na wydatki, niż podwyżki, zmuszanie do kupna niepotrzebnych artykułów i pay to win. Jakichkolwiek wad nie miałby sam system, to działania marketingowe prowadzone w związku z nim są bardzo przyjemne dla odbiorcy. 

    

15 komentarzy:

  1. Masz rację, nie tylko trzeba tępić i wytykać patologie, ale także nagradzać dobre kroki względem graczy.

    Od siebie tylko dodam, że dzięki kreatorowi armii w zasadzie odpada konieczność kupowania "Armii Ogniem i Mieczem tom I", oraz innych książek tylko dla zawartych w nich listach podjazdów. Wszystko można za darmo przeczytać w kreatorze. "Wargamer" jako wydawca pewnie ma świadomość, że nie sprzeda resztek magazynowych podręczników, mimo tego podjął ryzyko aby ułatwić próg wejścia w grę nowym graczom. Oby zwróciło im się z nawiązką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też im tego życzę. Jak również nowych graczy; to zresztą będzie korzyścią i dla reszty fanów. Trudno mi wyobrazić, co można by dla systemu zrobić więcej w kwestii organizacyjnej i wydawniczej. Teraz przydałoby się odświeżyć i uprościć zasady. Może tak, by bardziej przypominały DUST 1947? To jednak wydarzy się nie prędko, jeśli w ogóle...

      Usuń
    2. Jeśli tzw. Mały Podręcznik sprawi, że gracze będą wszystkie zasady mieli w jednym miejscu, już będzie mały krok w dobrą stronę. Ale masz rację, uproszczenie zasad byłoby konkretnym, dużym krokiem.

      Usuń
    3. Tylko upraszczanie ich w momencie, kiedy właśnie wydano ich poprawioną, uporządkowaną wersję wydaje się pewną niekonsekwencją. Osobiście czekam na XVII-wieczną wersję systemu "To the strongest!" To prościutka gra (ktoś mógłby wręcz powiedzieć - nadmiernie uproszczona) ale dzięki temu szybka i jasna. Jak już zostanie wydana, to będzie okazja do wykorzystania modeli do OiM.

      Usuń
  2. Wreszcie wpis którego nie musiałem czytać na raty :P Bo raz, że krótki, dwa że w weekend :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha... Ja też :D

      Usuń
    2. Najbliższy (czwartkowy) też będzie się dało wchłonąć na raz. No chyba, że praca przeszkodzi :)

      Usuń
  3. Myślę że dużo w kwestii promocji systemu zrobiłyby dobrze zrealizowane battle-reporty na YouTube. Ponadto im więcej razy system będzie się przewijał w blogosferze, tym lepiej. Dzięki za wpis, czas się po raz kolejny bliżej przyjrzeć OiM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmiki pokazujące rozgrywkę - i objaśniające zasady gry, to coś co strasznie pomaga we wkręcaniu się. Zawsze, gdy ktoś tłumaczy mi zasady na żywo, rozumiem z tego więcej, niż z lektury. Ale zrobienie ich (na odpowiednim poziomie) nie jest taką prostą sprawą. Choć przykład gier z serii "Bogowie wojny" udawania, że jak najbardziej możliwą.

      Usuń
    2. Ja się raczej nie złamię i nie zainwestuję. Bardziej mnie kręci większa lub mniejsza skala. Ale zapraszam jutro późnym popołudniem do siebie na stronę ;)

      Usuń
    3. Skoro zostałem zaproszony, to na pewno wpadnę! Tym bardziej, że nie muszę w tym celu opuszczać ciepłego domku.

      Usuń
    4. Wtrącę się przyznając rację, że dobrze zrealizowany film z rozgrywki to koszmar albo przynajmniej kupa roboty :P Nawet na amatorskim poziomie ostatnio nad wojnacyjnym siedziałem kilkukrotnie dłużej niż zakładałem... a poszedł jeden film zamiast dwóch tylko, bo okazało się, że z relacyjnego stresu zupełnie zapomnieliśmy o jednej rzeczy w drugiej rozgrywce i w połowie edycji poleciała do kosza :P

      Usuń
    5. Bo to niestety trzeba kręcić trochę jak film fabularny czy dokumentalny. Ze scenariuszem, scenami, dublami, dźwiękiem, montażem. Żeby później oglądało się miło, a film niósł ze sobą odpowiednią dozę informacji. Czyli 40-50 minutowe dzieło będzie trzeba robić przez parę dni co najmniej. Żmudna sprawa. Kumple proponowali mi, żebym zrobił vloga, ale z powyższych powodów podziękowałem. Tekst edytuje i tworzy się dużo łatwiej.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Sam ulegam tej pokusie z radością :)

      Usuń