czwartek, 15 lutego 2018

Kosmici przeciwko drapieżnikom. Rozmowa z Tomaszem "Bukowem" Bukowskim o grze "AVP: The Hunt Begins"

  
   Raz na jakiś czas trafia się dzieło tak istotne i w jakiś sposób nowatorskie, że nie tylko przemeblowuje gatunek, do którego przynależy, ale jest kontynuowane i uznawane dekady później. A także dodaje do światowej popkultury element, który zostaje trwale zapamiętany i przetwarzany w różnych naśladownictwach, parodiach i dyskusjach. Tego typu utworem jest niewątpliwie "Dracula" Brama Stokera.


Dowodem powyższego - bitewniak o Drakuli na dzikim zachodzie.

  Ale dziś nie o tym. Zamiast wampira, weźmiemy dziś pod lupę kosmitów. I to tych najgroźniejszych z groźnych. Oraz grę, która o nich opowiada. 

   W 1979 wszedł na ekrany film "Alien". Fabuła była mieszanką s-f i horroru. Grupa podróżników natrafia na rzecz, którą lepiej omijać z daleka. Naturalnie nie robią tego (film skończyłby się za szybko i byłby raczej nudny!). W efekcie uwalniają bestię z najgorszych koszmarów. Na powyższym schemacie fabularnym opierają się tysiące dzieł klasy B, C, D, E i dalszych. O "Obcym" też zapomniano by dwa lata później, gdyby nie to, że tytułowego potwora wysmażył prawdziwy specjalista. Jeżeli można użyć epitetu "bluźniercze i plugawe" wobec jakichś prac, to na pewno zasługują na niego obrazy Hansa Rudolfa Gigera. Wcześniej artysta pomagał w produkcji filmu "Diuna", ale przy "Alien" pokazał światu, na co go stać. Powstała bestia, której nie można odzobaczyć. 


Sztuka Gigera nie reprodukuje złudzeń, że seks jest przyjemny i ładny.
  Siedem lat później pojawił się sequel filmu. Podobno trudno o dobrą kontynuację. Ale w tym wypadku... Powstał film-legenda. Pomimo upływu ponad 30-tu lat do dziś okupuje pierwsze dziesiątki najlepszych filmów science-fiction. W zasadzie obraz ten stworzył cały podgatunek: grupa twardzieli kontra kosmiczny arcykafar. 



  Na potrzeby dzisiejszego tekstu warto wspomnieć o dwóch naśladownictwach "Aliens". Pierwsze to film "Predator", późniejszy o rok od "Obcych 2". Tym razem dzielni wojacy nie muszą lecieć w przestrzeń; kosmita przylatuje do nich. Również morderczy i paskudny. 
Z czasem ktoś wpadł na przewrotny pomysł: "A gdyby te dwie bestie zaczęły bić się między sobą?". I tak powstała seria gier i filmów "Alien vs Predtor". Z owych zmagań nie wyłączono ludzi. Wszak potrzeba bohatera, z którym widz mógłby się identyfikować, z którym mógłby przeżywać wspólnie strach, ulgę i triumf.


Jak na razie brakuje crossover'a "Predator vs Czterdziestolatek". źródło.

  Drugie naśladownictwo to kultowa gra figurkowa "Space Hulk" (1989). Krwiożerczy kosmici bardzo przypominają dzieło Gigera, żołnierze zaś są elitą zakonów Space Marines. Trudno interesować się grami planszowymi i nie znać tego tytułu, choćby ze słyszenia. Do dziś jest uznawany za jedną z lepszych gier tego wydawcy. Ale innych planszówek, karcianek czy gier figurkowych poruszających temat klaustrofobicznej walki ludzi z kosmitami były setki, i nie zanosi się na to, by strumień ów miał wyschnąć. 
Bez "Obcego" z 1979 nie byłoby dziś "Nemesis". Albo byłaby, ale traktowała o powstańcach warszawskich uciekających kanałami przed Niemcami (oraz Rosjanami... i innymi nacjami).


* * *
    W trakcie wizyty na jednej z polskich edycji Comic Conu, wśród wielu innych gier figurkowych dostrzegłem stolik z rozłożonym "Alien vs Predator". Wówczas nie póswięciłem tej pozycji wystarczającej uwagi (za dużo się działo). Ale obiecałem sobie, że wrócę do tematu. Wszak warto zainteresować się grą o tak bogatym podłożu (pop)kulturowym. Tym bardziej, że jest regularnie dystrybuowana w Polsce. Z czasem dowiedziałem się, że "AvP: THB" to w istocie POLSKA gra. To jeszcze mocniej podgrzało zainteresowanie. Podobnie jak "Pulp City", "AvP" zdaje się robić wiele, by nie zdradzać na pierwszy rzut oka swego rodowodu. 
Uznałem więc, że trzeba zabrać się za ten temat. Ostatecznym impulsem było ogłoszenie o prezentacji tej gry w jednym z warszawskich sklepów. Napisałem do jej organizatora. Oto, co z tego wyszło:

Tak to wyglądało na Comic-Conie.


Na samym początku dobrze się przedstawić. Wiem, że jesteś aktywny w promowaniu "Alien vs Predator". Ale napisz może o sobie coś więcej? Jakie są Twoje doświadczenia z grami planszowymi i bitewnymi? Co przyciągnęło Cię do tytułu, o którym będziemy dziś rozmawiać? Czy jesteś powiązany z wydawcą "AvP"?


   Cześć, nazywam się Tomasz „Bukow” Bukowski i jestem weteranem gier bitewnych. Już w latach 90-tych byłem fanem "Warzone'a". Zgromadziłem ogromną armię Imperialu; było tego ze 200 figurek :) Później przerzuciłem się na "Mein Panzer", gdzie ku zaskoczeniu wszystkich, miażdżyłem innych graczy armią… francuską. W międzyczasie był "Horrorclix". Zacząłem zabawę od dodatku "Alien vs Predator" (mam go do dziś). Potem zbudowałem sporą kolekcję figurek do "X-Wing'a". Sprzedałem ją. aby kupić figurki do  "Alien vs Predtor". W międzyczasie były oczywiście karcianki: "Doomtrooper", "Magic: the Gathering", "X-files", "Alien vs Predator", "Babylon 5", "Veto! 2ed" i znów "Magic: the Gathering". Znam się więc z bardzo różnymi grami  nie od dziś, niejedną pensję na nie wydałem. Ale od zawsze byłem olbrzymim fanem Predatora i Xenomorpha (właściwa nazwa potworów znanych jako Aliens).Jasnym więc jest. że gdy tylko zobaczyłem grę "Alien vs Predator. The Hunt begins", wiedziałem że muszę ją kupić. Niestety w pobliżu nie było zbyt wielu graczy. Zacząłem więc promować ją własnymi siłami, licząc na to, że znajdę partnerów do zabawy. 

    Nie jestem powiązany z wydawcą gry: Prodos Games, ale znam się z dystrybutorem tej gry Konradem Sosińskim z Wargamera (jeszcze od czasów studiów). Do gry "AVP" przyciągnęły mnie idea zaciętych walk w mrocznych i ciasnych korytarzach statku kosmicznego, ładne figurki oraz oczywiście mitologia Predatorów i Alienów. Ponadto podoba mi się to, że mogą grać we 2-3 osoby, lub  w samotnie. Wtedy bronimy się przed  alienami.


 
Teraz pora na podstawowe informacje o tytule. Jaką historię opowiada? Jakie są cele uczestników rozgrywki? 

Pudło z grą zbadane z tyłu i przodu.
   "AVP. THB" (pełny akronim) to gra oparta na klimacie arcykultowego filmu "Aliens" (u nas „Obcy - decydujące starcie”). Do tego dodano predatorów. Mamy więc trzy  strony konfliktu: ludzi (oddziały marines), predatory i oczywiście xenomorphy. Wbrew pozorom, celem gry nie jest wybicie przeciwnika, ale zrealizowanie misji. Przed każdą rozgrywką gracze losują  misję, którą mają zrealizować Dzięki temu zabawa jest bardzo urozmaicona. Inaczej gra się xenomorphami przeciwko predatorom dążącym do zniszczenia jakiejś lokacji (musimy wtedy działać ofensywnie). Sytuacja zmienia się, gdy łowcy zbierają swe trofea - wtedy najlepiej uciekać od nich jak najdalej!

Zanim przejdziemy do dalszych szczegółów, chciałbym dowiedzieć się czegoś na temat licencji, czy też franczyzy... Jak zwał, tak zwał. Chodzi mi o to, że Alien i Predator to znaki towarowe, które otwierają portfele fanów na całym świecie. Czy coś Ci wiadomo na temat kulisów uzyskania praw do tej marki? Gdzie trzeba było napisać? Jak bardzo skomplikowana była ta procedura? Czy też może dwa gatunki kosmitów pojawiły się w grze na takiej samej zasadzie, jak Frankenstein czy Dracula - czyli ogólnodostępne tropy popkulturowe?
Na ten temat niestety niewiele wiem. Jakieś prawa autorskie są w grze uwzględnione. Nie jestem  jednak w stanie podać szczegółów.


Zanim przejdziemy do meritum, chciałbym zrobić małą dygresję. Jako zagorzały miłośnik obcych, na pewno słyszałeś o sensacji ostatnich tygodni: grze "Nemesis". To tytuł, który bardzo mocno nawiązuje do klimatu "ludzie kontra alieni". Sama zaś forma: plansza i figurki wydaje się być podobną do "AvP.THB". Co sądzisz o tym tytule? Czy nie stwarza on pewnej konkurencji dla "Avp.THB"?

"Nemesis"? Gra tylko w 1/3 zbliża się klimatem do "AvP. THB". Wtedy, kiedy grasz marines;) Oczywiście obie są trochę podobne, obie nawiązują do klasycznych filmów o Obcych. Tylko że "AvP. THB" nie jest w klimacie Obcego. To jest Obcy i to "Obcy 2"!:) 
"Nemesis" jest przygodową planszówką z elementami SF i horroru. "AVP" to bitewniak. Nie rozwijamy tu swoich postaci tylko budujemy armię. Nie rozwiązujemy zagadek tylko staramy się przeżyć na planszy. Natomiast granie w "AVP" stronami aliens czy predator to coś zupełnie innego niż "Nemesis". To my jesteśmy bestią, a nie wystraszonym humanoidem....

Przez chwilkę myślałem, żeby wstawić w tym miejscu okładkę "Tezeusza".

Jak dużo wzięto z filmów i komiksów (oraz gier komputerowych, karcianych, planszowych) jeśli chodzi o wizję świata? Jakie frakcje występują w grze, czym się charakteryzują?

   Właśnie te nawiązania najbardziej mi odpowiadają! Prawie wszystkie figurki oparto o postacie i sprzęt znane z filmów. Zacznę od strony ludzkiej. Mamy 5-osobowe składy z bronią zespołową (smartgun, miotacz ognia i sensor ruchu) - zupełnie jak w filmie "Obcy 2". Są też ładowarki czy działka strażnicze. Wydano nawet oddział komandosów korporacji Wayland-Yutani z "Obcego 3". Ostatnio wyszedł (kolekcjonersko) dropship oraz grywalny M577 APC, oba "wystąpiły" w "Obcych 2". Wisienką na torcie jest sierżant Apone ze swoim cygarem i strzelbą. 

  Z alienów dostępne w grze są chyba wszystkie filmowe xenomorphy poza Crusherem, (ten rodzaj potwora występował chyba w grze komputerowej "AVP"). 

    Trudniej identyfikuje się predatory. Są łowcy z "Predator" i "Predator 2". Są kadeci z "AVP" i jest berserker z "AVP. Requiem". Są nawet ogary z "Predators". Czekam jeszcze na elderów (dowódców predatorów).

Pełna immersja w filmowy klimat! źródło.

 

Najwyższa pora zająć się mechaniką gry. Na czym ona polega? Jakie rozwiązania i reguły są podobne do innych znanych tytułów - a jakie nowatorskie? Jak wygląda aktywowanie jednostek, poruszanie ich i wreszcie walka? Jakie kości są używane, jak bardzo rozbudowane są statystyki wojowników?
   Po kolei! Zacznijmy od pola bitwy: plansza składa się z maksymalnie 6 pomieszczeń i mnóstwa korytarzy. Całość układa się zgodnie ze scenariuszem w instrukcji lub dowolnie (niczym puzzle). Jest to wnętrze statku kosmicznego.

Następnie gracze losują swoje własne misje. Dzięki temu żadna rozgrywka nie jest taka sama. Każdy ma swoje siły: hordę obcych, oddział marines lub watahę predatorów. Strony te mają diametralnie różne style gry. Marines walczą jako oddział; wsparcie i broń zespołowa to podstawa. Predatorzy to samotni wojownicy lub myśliwi. Doskonale uzbrojeni i wyszkoleni, podkradają się do swoich celów. No i xenomorphy: krwiożercza horda, dla której żadne straty nie są straszne. Ich ilość na planszy na początku przeraża innych graczy. Na 3 modele predatorów i 7 modeli marine może przypadać 20 modeli alienów. A po kilku turach gracze ze zdumieniem widzą jak alieny giną całymi garściami w bezpośrednich atakach. Ale niech to nikogo nie zmyli. Alienom wystarczy, że do oddziału przeciwnika dojdzie jeden wojownik i może być po zawodach.
Jeśli chodzi o statystyki, jest ich trochę. Ale liczy się tylko kilka z nich. Walka wręcz najwyższa u alienów i niektórych predatorów, walka strzelecka to domena predatorów i trochę marines. Dalej są pancerze czyli zdolność do przeżycia trafienia, siła czyli wielkość obrażeń w walce wręcz oraz żywotność czyli ile punktów życia ma model. Inne statystyki są mniej istotne i rzadko używane. A ruch? No cóż, każda jednostka ma zasięg ruchu równy jeden. Dodatkowo wiele broni na własne statystyki, ale nie jest ich wiele. A do tego ładnie rozpisano wszystko na kartach postaci.

Czas na dwa słowa o mechanice gry. Ruszamy modelami na przemian, każdym z nich możemy wykonać dwie akcje proste (ruch, strzał, walka wręcz, aktywacja np. drzwi) przy czym nie mogą to być dwie takie same akcje. Można również użyć obu akcji na jedną akcję specjalną jak bieg, strzał z celowaniem, ogień chaotyczny, czekanie na akcję przeciwnika, skradanie się, szał w walce wręcz, czy leczenie się. Jest tego trochę, ale nie zauważyłem większych kłopotów z zapamiętaniem.

Zdjęcie z jednego z pokazów prowadzonych przez mojego rozmówcę. Jeśli dobrze się przyjrzycie, to nie dostrzeżecie na kafelkach żadnych linii czy pól. Tak, to jest bitewniak pełną gębą, podobnie jak Necromunda.


Celem gry jest wypełnienie misji, ale masakrowanie przeciwnika też jest dozwolone i wskazane. Zauważyłem że tę ostatnia opcję częściej stosują gracze prowadzący alienów.      
"AvP" to miks bitewniaka i planszówki. A jak bitewniak - to i figurki. Jak to z nimi jest? W jakiej skali są wykonane, co przedstawiają? Z jakiego materiału? Czy można nabyć je oddzielnie?

   Figurki to zdecydowanie najlepsza rzecz w tej grze! Są doskonale wykonane, z wyraźnymi szczegółami. Teraz zresztą wchodzą na rynek modele unicast, a więc nie wymagające składania, z przygotowanymi podstawkami. Figurki (zwłaszcza alienów) cieszą się nawet uznaniem kolekcjonerów, nie myślących o grze. Są zrobione z żywicy, a więc są lekkie i delikatne. Wielu minie pudełko z grą wzruszając ramionami, ale nikt nie przejdzie bez słowa obok pomalowanej figurki aliena czy predatora.

Skala to 32 mm, jeśli chodzi o standardowe modele ludzi. Predatory są oczywiście trochę wyższe, o jakieś kilka minimetrów. Prawdziwe cacko to predator elder w mundurze brytyjskim z XVIII wieku oraz królowa alienów czy jej gwardzista (pojawia się na dwie sekundy w "Obcy 2" i jest wielki). 

Jak się je kupuje? W podstawce mamy 15 alienów (10 „niemowlaków” wojowników z "Alien" i 5 alien stalkerów z "Alien 3"), pięcioosobowy skład marines i trzech predatorów. Do tego można nabyć dodatki: najczęściej po 5 sztuk z różnych typów alienów czy ludzi i predatory po trzy sztuki. Wielkie modele jak królowa czy ładowarka są sprzedawane pojedynczo. Oprócz tego jest dużo figurek promocyjnych, o które się ludzie zabijają.


Mam nadzieję, że z tym zabijaniem się Tomek jednak przesadził...

Pora przestać udawać dżentelmena i rozpocząć rozmowę o pieniądzach. Jakie są koszty zabawy w "Alien vs Predator". Wiem że istnieje starter, kosztujący pomiędzy 350 a 400 zł. A do tego - dodatki. Na ile jest on wystarczający do gry? Dlaczego warto go uzupełnić innymi wydawnictwami? Co nowego oferują one grającym? I ile kosztują? A być może warto nabyć jeszcze jakieś inne gadżety: kostki, karty, robot do załadunku towarów albo coś innego?

   Pierwszoedycyjny starter rzeczywiście kosztuje prawie 400 zł. Starter drugiej edycji z figurkami unicast kosztuje już około 200 zł (można nawet znaleźć tańsze). W tej cenie dostajemy 23 figurki, to chyba niezła oferta. Do gry jednak, oprócz startera, potrzebujemy jeszcze paczkę Alien Warriors. Podstawka niestety nie jest za bardzo zbilansowana bo morderczy obcy to w rzeczywistości tłum kobiet i dzieci. Na początku trochę  zniechęcało to, że gracz kierujący alienami zawsze przegrywał i to mocno. Ale jak dołoży się DWA alien warriory, bilans gry jest jak złoto. Jest to więc wydatek rzędu 220-240 zł, co nie jest moim zdaniem wygórowaną ceną za grę planszową z taką ilością figurek. 

Dla dobra klimatu filmowego można dokupić sobie facehuggery, królową, drugi oddział marine z dwoma działkami strażniczymi (sam mam 4 - jak w filmie), oraz kadetów predatorów. To kolejne 300 – 400 zł. W sumie to niemały wydatek. 

Dalej jest poziom "weteran bitewniaków" ;) Dorzucamy resztę, czyli hybrydę aliena i predatora tzw. predalien, gwardzistę królowej, ładowarkę, ogary predatorów. Kolejne 300 zł, ale czego się nie robi dla "AVP"? 

Ostatni poziom to hardcore (czyli m.in. ja). Nabywamy drugą podstawę, wóz opancerzony i alien crushera. Pełnia szczęścia, i to nawet przed wydaniem 1000 zł za całość. Czy to koniec? Nie, teraz jest malowanie czyli dylemat: poświęcić czas czy pieniądze? Masz czas i lubisz to robić? Maluj sam. W przeciwnym razie: płacz i płać. Ale warto :) 



A najlepiej to w ogóle być milionerem.



Piszesz o dwóch edycjach gry. Czym różnią się one między sobą? Czy tylko techniką wykonania figurek, czy również zasadami? Jak potencjalny kupujący ma odróżnić jedną edycję o drugiej?

   Edycje  różnią się wykonaniem figurek oraz opakowaniem. To z drugiej edycji ma gąbkę zabezpieczającą figurki przed uszkodzeniem. Zmiana reguł miedzy edycjami polega głównie na tym, że 2 edycja nieco upraszcza i odchudza reguły z pierwszej, oraz prostuje błędy. Znika jedna zbędna statystyka "dowodzenie". Poza tym figurki i żetony z pierwszej są całkowicie kompatybilne z drugą. Można kupić sobie za niewielki pieniądze update do pierwszej edycji czyli nowy podręcznik i karty. 
   Nowa wersja pozwala też na takie przekonstruowanie zasad gry, aby można było walczyć bez planszy. To przydatna opcja, szczególnie teraz, gdy do gry wchodzi ciężki sprzęt pancerny. 
Zawartość pudła z drugą edycją.

Z mojego punktu widzenia kluczowa sprawa to gameplay. Czy nauka zasad jest trudna? Ile czasu realnie potrzeba na jedną grę? Jak duży stół jest potrzebny? Czy w jednej partii może uczestniczyć na raz kilku graczy? Jak wyglądają wrażenia z zabawy? Jaki element mechaniki generuje w niej ekscytację i napięcie, a jaki spowolnienie, niejasności i frustrację?

 
   Nauka gry wbrew pozorom nie jest trudna. Dwie - trzy partie i gracze już grają swobodnie. Nie ma ton przepisów i wyjątków. Wyszkoleni gracze uwiną się w 40-60 minut, nowicjuszowi będzie trzeba więcej czasu. 

   Do gry najlepszy jest stół o wymiarach 1.50 m x 1.00 m, choć wystawiamy na nim połowę dostępnych elementów planszy. Na większą ilość modeli potrzebujemy dwa razy większego stołu. W starciu można uczestniczyć od jednej osoby do trzech. 
Jak wygląda wariant solo? Wybieramy stronę ludzką lub predatorów i gramy przeciwko hordzie obcych poruszających się w trybie automatycznym. Najwięcej przyjemności daje oczywiście gry w trzy osoby. Już na początku trzeba kogoś wykołować, aby wszedł między siły dwóch graczy. Nie wiem dlaczego, ale najłatwiej namawia się na to samobójstwo grających predatorami:)
   Napięcie narasta przede wszystkim w momencie, gdy alien warriory dochodzą do walki wręcz. Wtedy to dopiero są emocje: ilu przeciwników wykosi, zanim polegnie?! Gra jest dość szybka, więc spowolnienie może w niej wywołać jedynie gracz, który chowa swoje siły gdzieś po kątach i nie chce wyjść (raz się zdarzyło, na Comic conie). 



Też bym się schował!

"AvP" - szczególnie jeśli chodzi o starter, wygląda na grę samodzielną, taką którą można sobie kupić i grać ze znajomymi, niekoniecznie mocno wkręconymi w gry figurkowe (tak jak np. klasyczna "Claustrophobia" czy jeszcze bardziej klasyczny "Space Hulk". Czy mimo to istnieje (w Polsce) jakieś środowisko fanów tej gry? Jakieś forum czy profil na facebooku, gdzie można szukać towarzyszy zabawy? A może odbywają się jakieś zorganizowane imprezy poświęcone tej grze? 
   Niestety, nie ma jakiegoś aktywnego forum fanów tej gry w Polsce. Również grupa na FB jest raczej ogólnoświatowa. Ja sam promuję "AvP" w Warszawie. Od czasu do czasu (najczęściej raz na miesiąc lub dwa) robię pokazy gry przez cały wieczór na Wilczej w sklepie Wargamer. Tylko wówczas gracze mają możliwość zdobyć figurki promocyjne, które na tę okazję dostaję od Prodosa. Zapowiedzi tych prezentacji można szukać tylko na stronie sklepu. 

To co piszesz, wskazuje na to, że wydawca wspiera tych fanów, którzy promują system. Gdyby ktoś, kto czyta ten wywiad, zapałał chęcią przybliżenia "AvP" szerszemu gronu - do kogo powinien się zgłosić po wsparcie?
   W Polsce? Wygląda na to, że raczej do mnie. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy chcą zacząć przygodę z "AVP" i nie wiedzą od czego zacząć lub potrzebują wsparcia przy nauce zasad. Dzięki uprzejmości Prodos Games mogą również dostać ode mnie figurki promocyjne w trakcie prezentacji. Jeśli jednak chodzi o sprawy techniczne (problemy z uszkodzeniem figurek) to pozostaje jedynie kontakt z Prodos Games. Z tego co wiem, załatwiają takie sprawy od ręki. 

Nie ma takiej rzeczy, której nie można by ulepszyć... Czy masz jakieś pomysły na to, co mogłoby poprawić wrażenia klientów korzystających z "AvP" - i tym samym zwiększyć popularność tej gry?

  Gra ma kilka słabych punktów. Pierwszy z nich to przeznaczenie jej docelowo na rynek amerykański i ogólnie zachodni. W Polsce chyba sprzedaje się jakby przy okazji. Stąd wiele osób nie wchodzi w system bo brak jest instrukcji po polsku. A przecież to polski produkt! Sama promocja prowadzona przez Prodos Games jest też raczej nastawiona na Anglosasów. Przykładem jest tu wydanie czysto kolekcjonerskiej gigantycznej figurki Cheyenne dropship za "jedyne" 800 zł. 

Raczej nie kupimy. Za to możemy sobie popatrzeć.

Drugi problem to nierównomierne wychodzenie dodatków. Ze strony aliens mamy już chyba wszystkie możliwe rodzaje xenomorphów (z wyjątkiem tych dziwolągów z "Prometeusza" i "Covenent"). Natomiast ani Predatorzy ani ludzie nie mają dowódców, których wystawienia wymaga instrukcja. Dopiero od niedawna (i to w wersji promocyjnej) można zdobyć sierżanta. 
Jak zwiększyć popularność tej gry? Diabelnie prosto. Wystarczy wystawić na pokaz pomalowane figurki. Fani Alienów i Predatorów obojętnie obok tego nie przejdą, gwarantuję!

Na tym blogu finał wywiadu wygląda na ogól tak samo: pytam o największą zaletę i wadę gry, z Twojego punktu widzenia. Co nimi jest? 
  Największą zaletą "AvP" jest jej klimat i figurki. Są przepięknie wykonane. W dodatku bardzo dobrym pomysłem jest tworzenie figurek promocyjnych. Nie ukrywam jednak, że byłoby miło gdyby pojawiła się jakaś „polska” figurka promocyjna aliena. 
Za wadę uznałbym utrudnienia, jakie napotyka polski gracz: brak polskiej wersji gry, słaba promocja w kraju. Najbardziej jednak męczy kwestia wychodzenia dodatków do gry, w tym brak oficerów dla ludzi i elderów dla alienów. Dla mnie osobiście dramatem jest niemożność zdobycia figurki berserkera, który wyszedł w wersji limitowanej dla kickstarter backerów, a którego brakuje na planszy.
Zresztą gracze ciągle chcą coś ulepszyć. Niektórzy planują nawet stworzenie korytarzy w wersji 3D ,co jest tak dobrym pomysłem, że aż szkoda, że Prodos na to nie wpadł.

Bardzo dziękuję, że poświęciłeś swój czas na przedstawienie gry. Życzę, byś mógł obserwować pozytywne efekty swoich starań promocyjnych :)
* * *
Prezentacja AvP na angielskim konwencie. Jak widać, nie musimy się zamykać w ciemnych tunelach.
    Coraz bardziej wygląda na to, że jeśli tylko wymarzymy sobie jakiś temat czy uniwersum, to prędzej czy później powstanie gra o nim traktująca. A w przypadku na prawdę popularnych archetypów - tych gier jest bardzo dużo.
"AvP:THB" jest faktycznie dość popularnym tytułem - ale nie w naszym kraju. Pytanie, na ile wynika to z decyzji martingowych wydawcy, a na ile polskie środowisko fanów gier stołowych ma ograniczone możliwości angażowania się w tytuły, w których figurki odgrywają rolę główną? Na pewno jedno jest połączone z drugim. Gry figurkowe zbierające kasę na ogólnoświatowych portalach crowdfundingowych zdobywają miliony (dolarów!). W Polsce uskładanie wymaganego minimum nie jest wcale nie jest oczywiste. Dlaczego tak się dzieje? To temat na oddzielny tekst. W każdym razie wydawcy gier figurkowych z naszego kraju muszą celować w zagranicę, jeśli myślą o tym, by inwestycja się zwróciła.
  Tak czy inaczej: "AvP: THB" tylko czeka, aż zechcecie zacząć polowanie na kosmitów/ludzi. Gra jest rozbudowana, w pełni wydana - i relatywnie łatwo osiągalna (czytaj: można kupić przez internet za złotówki). Jeśli więc chcesz sięgnąć do źródeł, poczuć się niczym dzieciak oglądający "Obcych 2" z kasety VHS - masz taką możliwość. A jeśli tylko ciekawi cię ten tytuł, ale nie na tyle, by od razu inwestować w niego czas i pieniądze; to może mały pokazik? Zawsze to taniej i prościej. Gdybym wiedział o czymś takim, na pewno dam znać.

ps. Klient nasz pan. Oto promocyjny predator na specjalne życzenie Anonimowego.



41 komentarzy:

  1. Pierwszy! :)
    Pierwsza edycja AvP która powstała na kickstarterze prawie położyła Prodosów z tego co mi wiadomo, dość powiedzieć że jest już 2 edycja a ludzie z Kickstartera nie otrzymali jeszcze swoich rzeczy, za które oczywiście zapłacili. Należało zmienić nazwę firmy żeby inne gry spod znaku Prodos Games mogły być wydawane.
    Ogólnie z tego co wiem zasady są bliźniaczo podobne do innej gry tej samej firmy (Warzone Ressurection) co samo w sobie nie jest złe, ponieważ Warzone jest wyśmienity, jednak pójście po linii najmniejszego oporu może budzić niesmak.
    Życzę grze jak najlepiej (tym bardziej że są Polskie korzenie), bo z tego co wyczytałem w powyższej relacji cierpi na to samo co inne gry od Prodosu (0 promocji, informacji o planach wydawniczych itp.)
    Ja swoją drogą po przeczytaniu parę lat wcześniej tej recenzji: http://scarhandpainting.com/review-avp-the-hunt-begins/ Straciłem niestety zapał do gry, choć uniwersum bardzo lubię i dalej w szafie mam komiks Alien vs Superman :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to złoty medal jest Twój :) Nawiązania mechaniczne do Warzone Ressurection nie dziwią - wszak to ten sam wydawca. Choć osobiście jestem zwolennikiem dopasowywania mechaniki do tematu.
      Co do jakości gry - chyba najlepiej spróbować samemu, na jakiejś prezentacji czy czymś. Choć w wypadku tej serii widać mocne nastawienie na figurki (polecam zajrzeć na stronę wydawcy, jest tego bardzo dużo, wszystko w klimacie kultowych filmów). Można kupić je osobno, bez wciągania się w rozgrywki z wykorzystaniem firmowej mechaniki. Zachód to kupi ;)

      Usuń
    2. Dopasowanie mechaniki do tematu w AVP jest jak najbardziej uwzględnione - poprzez specjalne zasady ataków, obrony, broni poszczególnych frakcji, np. tryskanie po trafieniu, plucie kwasem (połączone z niszczeniem otoczenia) Obcych. Niesymetryczność, odmienne style walki, poruszania dopasowane do fabularnego tła. Wszystko tu jest. Klimat :-)

      Usuń
    3. To na pewno; specyfika jednostek musi być oddana w tego typu grze. Ale czasami można zrobić bardzo prostymi środkami, z umiarkowaną ilością statystyk. Tak jak na przykład w planszowym "Space hulku".

      Usuń
  2. Ciekawie się czyta. Tomek też jest sympatycznym gościem z poczuciem humoru, nie wiedziałem że tak zawzięcie promuje AvP :)

    Gerwaz, bajdełej - kiedy artykuł o Sadze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej chwili mam w zaawansowanym przygotowaniu dwa teksty. Jeden o sadze, drugi o czymś innym. Więc: za tydzień lub dwa.

      Usuń
  3. Mam poważne zastrzeżenie co do bitewniakowych. Czemu czwartkowy wpis pojawia się tak późno? Nie miałem co czytać przy śniadaniu! ;D

    Temat dzisiaj ciekawy. Najbardziej dwie kwestie: jak pozyskać prawa do TAKIEJ franczyzy (też mnie to zaintrygowało) oraz czemu Prodos nie podejmuje za bardzo tematu promocji na rodzimym rynku (w sensie działań minimum, jak np przetłumaczenie instrukcji).

    Tak przy okazji Prodos Games - są tu gracze Warzone Ressurection? System żyje? Ludzie w to grają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Żyje Żyje, ma się dobrze. Na OMP w WzR byli goście z Czech nawet. Obecnie w Krakowie Trwa liga dla początkujących gdzie jest 12 osób, dużo nie dużo, liga jest,grają ludzie więc system się rozwija. Głównie Śląsk, Kraków, Stalowa Wola i Wrocław. U mnie na Opolszczyźnie jest w sumie z 4/5 graczy głównie domowych, jednak raz na tydzień czy 2 idzie pograć. Polecam serdecznie:)

      Usuń
    3. Dziękuję za polecenie. Chętnie, ale nie w tym wcieleniu :) Fajnie, że system nie popadł w zapomnienie. Szkoda by było tego fluffu i nieśmiertelnych grafik Paula Bonnera.

      Usuń
    4. Warzone Ressurection to kolejny temat, który na pewno kiedyś rozpracuję. Co do narezkania na godzinę publikacji, to jest kilka rozwiązań:
      a) jeść śniadanie później
      b) jeść śniadanie dłużej
      c) wejść na bloga około 7.15. Sam wrzucam wpis przy śniadaniu, do tej godziny już wisi.

      Usuń
  4. Chciałby zobaczyć zdjęcie "Prawdziwego cacka, predatora eldera w mundurze brytyjskim z XVIII wieku".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zedytowałem wpis. Zdjęcie jest na samiutkim końcu!

      Usuń
  5. Bukow zaiste srogi wpierdol nam spuszczał na turniejach warzonkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałem... Jakoś nie pochwalił się tymi osiągnięciami.

      Usuń
    2. To były czasy. Imperialu nikt nie ruszył jak siedział w okopach z dwoma Walkerami Hurricaine za plecami. Bardziej bawiły mnie reakcje graczy w Mein Panzera: czym grasz? Francuzami? a to luzik. druga tura: Jezu, ile to ma pancerza? Trzecia tura: wystawianie B1-bis powinno być limitowane! Czwarta tura: zbanować B1-bis!! i Panhardy też! A w czasie następnej rozgrywki tęskniło się za starym wolniutkim B1-bis bo pojawiły się Somua S35.

      Usuń
  6. Nawet mam grupkę Predatorów czekających na malowanie :) Klimat bardzo mi się podoba a i gra na sobotnie wieczory wydaje się bardzo konkretna. Baz spiny, srania się- jaką tu rozpiskę zrobić żeby sam wygląd zabijał, za to z czystym funem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gier takich jak ta, i takich o której piszesz jest mnóstwo. Mają miłe zasady, figurki które od razu po wzięciu do ręki wołają "Pomaluj mnie!". I do tego nie wymagają super zaangażowanego przeciwnika.
      Niestety, jest ich znacznie, znacznie więcej, niż wolnych sobotnich wieczorów, które można przeznaczyć na granie :(

      Usuń
  7. Od kilku miesięcy odkładam zakup z myślą "a może najpierw zagram" ale po tym wywiadzie tylko wzrósł mój hype na tę grę. Szkoda, że dla osiągnięcia dobrego balansu warto od razu inwestować w zestawy dodatkowe.

    Jak ze skalowaniem się tej gry? Czy dobrze działa na dwóch graczy? Gra jako planszówka jest miodna ale czy wersja "skirmishowa" również się sprawdza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już wyjaśniam. Do balansu podstawki potrzeba tylko jednego dodatku (alien warriors) a właściwie 1-2 figurek z tego dodatku.
      Grałem na dwóch i trzech graczy i różnicy wielkiej nie ma w walce. Na trzech co najwyżej się wkurzacie na gracza który do walki wchodzi ostatni. Zwykły skirmish jest bardzo grywalny. W razie pytań proszę na PW.

      Usuń
    2. Dzięki serdeczne za klaryfikację :-)

      Usuń
  8. Temat killer. Trafiłęm ostatnio pierwszą edycję za ok 100zł na ebayu. Dłubię sobie do niej dodatki z Technical Manual. Skaczące miny, broń ppanc itp. Zakupiłem kolekcjonersko, ale może kiedyś będzie okazja wypróbować w boju. W tekście jest chochlik odnośnie crushera, raz że nie ma, potem jest. Istnieje spora strefa "fanmejdów", od kopii/konwersji oryginałów, po perełki jak pierwowzór APC czyli wild boar w żywicy. Napisze o tym za jakiś czas. Ta piramida pojawiła się na Salute, widziałem jak crusher poprowadził obcych na górę, miażdżąc wszystko po drodze. Była też druga, równie ciekawa plansza, chłopaki dostali za friko masę figurek z niedoróbkami od Prodosa w zamian za zrobienie pokazu. Wrzucałem fotki w relacji z Salute -https://primalnest.blogspot.co.uk/search/label/Salute

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok doczytałem z Crusherem, nie było go w filmie, tylko w grze. Racja :)

      Usuń
  9. Mam pytanie do Pana Tomka: jak się można skontaktować bo mialbym pare pytań odnośnie zarówno AvP:Thb jak i starej karciankik Alien Predator? A także jeszcze starszej naszej rodzimej gry bez licencji ALIENS. Jak co to mój mail:cypriancycu@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Brak polskiej wersji to pikuś w porównaniu z problemami balansem i kingmakingiem nie wspominając o jiejasnych zasadach. Fakt iz cele misji wymuszają walke wszystkuch ze wszystkimi nie zmienia tego iz najlepiej wygrac czekajac aż pozostali 2 przeciwnicy się wykrwawią (nie ma tu VP za niszczone modele). Nieskończony LOS utrudnia życie obcym, którzy muszą polegać tylko na zwarciu. Jedyne czego nie można odmówic grze to klimatu, szkoda iż jest on tylko w kampanii, gdzie muszą grać 3 osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, Problem z balansem często zgłaszali gracze, którzy każdą ze stron grali .... tak samo. Proszę mi wierzyć, że pójście na zwarcie marinesami tak jak alienami zawsze skończy się klęską. Predatorzy są mocni, ale nimi też nie można iść na karabiny maszynowe. Alenami idzie się do ataku falą trzymając z tyłu najsilniejsze jednostki. Przeciwnik ma radochę że zabił 10 modeli nie tracąc żadnego a potem jeden alien warrior wchodzi mu w szeregi i zabija wszystkich. Ją misje na zabicie modeli (tzw. frag) a w przypadku predatorów dodatkowo za trofea (zabicie w walce wręcz). Nieskończony LOS to problem, który należy niwelować nie układając długich równych korytarzy (w Aliens też tak xenomorthy padały) tylko załomy i korytarze równoległe z drzwiami oraz lokacje zainfekowane, gdzie trudniej trafić aliena a infant warriora szczególnie (sam się maskuje). Większość gier miałem na dwie osoby i nikt nie narzekał na brak atrakcji. Wręcz przeciwnie trudniej się grało w trzy strony bo był moment wahania każdego gracza że nie chce być tym pierwszym.

      Usuń
  11. A ja miałem okazję zagrać na Polconie i mi się podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W końcu udało mi się znaleźć tę grę. Grałem w nią na Pyrkonie i nie mogłem do tej pory znaleźć tytułu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda więc na to, że takie pokazy warto robić. To jest kwestia, która mnie nurtuje: jak bardzo przekładają się one na wzrost popularności danego tytułu w długim okresie?

      Usuń
    2. w przypadku AVP prezentacje mają ogromny wpływ na sprzedaż. Na Comic conie w piątek gdzie nie było pokazu nikt nic nie kupował. W sobotę jak robiłem pokazy przez 8 godzin to od stołu wstałem na 5 minut na WC, a i tak przy stole stali ludzie w tym czasie i czekali na mnie. Kupujących było tyle że modele promocyjne szły jak woda. W niedziele też nie robiłem pokazów wiec sprzedaż była niewielka. Jak pisałem, nikt nie przejdzie obok tej gry obojętnie jak zobaczy pomalowane figurki w akcji.

      Usuń
    3. Nie chodzi mi tylko o sprzedaż, ale tez o wzrost popularności hobby. Mam nadzieję, że ludzie, którzy kupili grę zostaną w niej na tyle długo i zaangażują się na tyle mocno, że staną się nowymi figurkowcami!

      Usuń
  13. No i kupiłem. Razem z Alien Warriorsami. Macie mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że wsparłeś polski system. To się nazywa patriotyzm gospodarczy!

      Usuń
    2. Muszę tylko zgłosić brak jednej figurki + brak palców u jednego Aliena, ale z wywiadu wynika, że nie będzie problemów.

      Polski czy nie, patrzę na to, czy gra wydaje mi się dobra. Ta mi się taka wydaje. Czaiłem się od dłuższego czasu, wywiad ostatecznie popchnął mnie do wrzucenia pudeł do koszyka.

      Usuń
    3. Tomek napisał dobre rzeczy o serwisie wydawcy. Teraz dobrze by było, by Prodos Games nie zawiodły oczekiwań. Mam nadzieję, że będzie Ci się fajnie grało :)

      Usuń
    4. Też mam nadzieję. Zapowiada się bardzo ciekawie!

      Usuń
  14. Wsiąkłam. I to na poziome hardcore. Jeszcze wczoraj próbowałam sobie zakup usprawiedliwiać, że to przez męża, że on mnie wciągnął w uniwersum Obcego. Ale dzisiaj to po prostu czysta pasja i chęć by w to zagrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gratuluję. W razie kłopotów, pytań czy wątpliwości służę pomocą i radą. tom_bukow@poczta.onet.pl

      Usuń
  15. "Przez chwilkę myślałem, żeby wstawić w tym miejscu okładkę "Tezeusza". ROTFL! Mistrzostwo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziś przeczytałem newsa o wydaniu kolejnej planszówki. Ma mieć tytuł "USSCS Nostromo". Na okładce oczywiście czarny penis z zębami...

      Usuń
    2. To prawda... ostatnio wysyp tego typu tytułów. Ostatnio widziałem "Lifeform" na KS. Równie klimatyczne wykonanie jak w eurobiznes(mechaniki już nie analizowałem)... :) Co o tyle cieszy, że nasz polski Nemesis odstaje i to w tą dobrą stronę:) Czyżby po zombi w każdych chrupkach, na każdych skarpetkach, lalkach dla dziewczynek ala-zombie-barbie i co drugiej grze planszowej/komputerowej... nadchodziła moda na alienów?? ;)

      Usuń